James Naismith wiedział co robi

Kiedy James Naismith  otrzymał propozycję wymyślenia jakiegoś zajęcia dla uczniów nudzących się zimą w sali gimnastycznej szkoły średniej w Springfield w stanie Massachusetts, chyba nie spodziewał się, że jego pomysł wkrótce okaże się prawdziwym strzałem w dziesiątkę i zawładnie całą Ameryką. W grudniu 1891 roku w szkolnej sali gimnastycznej umieścił dwa kosze i podzielił swoich podopiecznych na dwa 9-osobowe zespoły.  Wkrótce zasady gry, którą wymyślił zostały oficjalnie opublikowane, a później była już tylko koszykówka.

 

James Naismith był synem szkockich imigrantów, którzy przybyli do Kanady. Urodził się w Ontario w Kanadzie, gdzie ukończył filozofię na Uniwersytecie Mc Gilla w 1887 roku. Wkrótce ukończył też Szkołę Wychowania Fizycznego YMCA i został w tej właśnie szkole nauczycielem WF-u. W 1898 roku został też lekarzem medycyny.

Będąc nauczycielem WF-u otrzymał od dyrektora szkoły polecenie wymyślenia gry, która jakoś zajęłaby uczniów zimą, pomiędzy sezonami gier na otwartym powietrzu. Kilka tygodni później sformułował 13 reguł gry halowej.

Uczniowie nie rzucali jednak na samym początku do takich koszy, do jakich dzisiaj rzucają wszyscy, którzy uprawiają koszykówkę. Rzucano bowiem do koszy na brzoskwinie, z których po prostu wyjmowano piłkę, po tym jak już wpadła po celnym rzucie jakiegoś zawodnika. Piłkę, która wpadła do kosza wyjmowano za pomocą drabiny.

Naismith chciał, aby jego gra nie była grą „ostrą”, wolał, żeby opierała się tylko w małym stopniu na sile fizycznej. Aby więc uniknąć niepotrzebnych przepychanek swoich uczniów podczas gry, ustalił, że piłkę trzeba będzie „kozłować”, a nie po prostu z nią biec. Każdy zawodnik, który  podczas meczu złapał piłkę musiał ją podać z tego samego miejsca innemu zawodnikowi. Stąd wziął się podział w koszykówce na pozycje poszczególnych graczy: rozgrywający, center, napastnik, skrzydłowy. Kiedy wszystkie zasady były już jasne, zaczęła się prawdziwa gra. I ta gra trwa do dziś, nie tylko w szkolnych salach szkoły w Springfield, ale na całym świecie.

Dziś, kiedy stoję na boisku i sam rzucam piłką do oddalonego ode mnie o kilka metrów kosza, myślę sobie że Pan Naismith wiedział co robi. Gra, którą wymyślił opanowała przecież w XX wieku całą Kanadę i Amerykę, a wkrótce Europę i cały świat, dając wszystkim grającym w „kosza” mnóstwo radości, emocji, uśmiechu i chyba jeszcze jednej ważnej, jeśli nie najważniejszej rzeczy: pasji.

Kiedy tak sobie rzucam do kosza na boisku, myślę czasem, że właśnie w tym samym momencie gdzieś na świecie dokładnie to samo co ja robi ktoś inny, czując przy tym taką samą satysfakcję z każdego celnego rzutu. Czuję wtedy, że jeżeli mogę wrzucić piłkę w obręcz oddaloną ode mnie o kilka ładnych metrów, to być może mogę wszystko. Rzucam i nabieram wiary w siebie, w to co robię, a w sumie to chyba nabieram też wiary w cały świat.

Od kiedy znowu gram, oprócz samej satysfakcji z kozłowania, wykonania jakiegoś zwodu, czy po prostu z celnie oddanego rzutu, zaczynam czuć coś jeszcze. Staję się lepszym człowiekiem.  Może zabrzmi to dziwnie, ale tak właśnie jest. Czuję, że nabieram siły, czuję MOC. Myślę, że właśnie w tym tkwi siła koszykówki. My wszyscy, którzy spędzamy na boiskach wiele godzin rzucając piłkę do obręczy oddalonych od nas o kilka metrów, czujemy tą samą moc, która przychodzi do nas przy kolejnym celnym rzucie, lub przy kolejnym dobrze wykonanym zagraniu.

Mamy więc moc. Zróbmy z nią coś dobrego.

 

 

 

naismith

Reklamy

One comment

  1. mandarynkizmlekiem · Kwiecień 23, 2015

    Ciekawa historia. Nie wiedziałam, że koszykówkę „wynaleziono” tak niedawno:)

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s