Kosze na brzoskwinie Jamesa Naismitha

Biorę pierwszy kęs. Czuję orzeźwienie, które powoli ogarnia moje podniebienie i zaczynam czuć się jakby trochę luźniej. Drugi kęs. Tym razem smak jest już bardziej intensywny i  docierając do wszystkich moich kubków smakowych zaczyna powodować błogi stan nie tylko w moim podniebieniu, ale także w moim umyśle. Trzeci kęs. Delikatny i soczysty miąższ zaczyna inspirować moje myśli. Trzymając w ręku brzoskwinię myślę sobie, że w sumie to- gdyby ją nieco powiększyć- przypominałaby mi jeszcze bardziej piłkę do koszykówki.

 Brzoskwinie to bomby witaminowe. Zawierają wiele witamin z grupy A i B, w tym również magnez, fosfor, żelazo, bor, potas, kwas foliowy, wapń, oraz niacytynę. Barwa owocu jest uzależniona od jego odmiany. Spotykamy więc brzoskwinie żółte, czerwone bądź zielone. Te jaśniejsze są o wiele bardziej słodsze. Najlepiej zjadać je razem ze skórką, bo właśnie pod nią znajduje się najwięcej cennych składników.

Jedząc sobie swoją brzoskwinię, zaczynam zastanawiać się jak to było ponad 120 lat temu w Springfield w Massachusetts. Czy James Naismith lubił jeść brzoskwinie? A jeżeli tak, to może któregoś dnia spojrzał na brzoskwinię i pomyślał sobie: „Eurekaaa! To może być właśnie TO!”?

Kiedy był nauczycielem wychowania fizycznego w szkole średniej w Springfield, zlecono mu wymyślenie gry, dzięki której uczniowie szkoły mogliby przestać nudzić się na lekcjach WF-u. James Naismith z pewnością musiał jakiś czas myśleć nad grą, która mogłaby dać jego uczniom nieco więcej radości w długie zimowe wieczory. Po wielu przemyśleniach, któregoś dnia patrząc na wiklinowe kosze na brzoskwinie być może mógł pomyśleć sobie, że oto i jest- gra, która może zmienić naprawdę wiele.

A może wcale tak nie pomyślał. Może chciał po prostu zająć swoich uczniów czymś co poprawi ich nastrój?  Nie spodziewał się pewnie wtedy, że gra, którą wymyśli pochłonie bez reszty nie tylko jego uczniów, ale wiele kolejnych pokoleń ludzi na całym świecie.

Naismith przechadzając się po okolicznych polach wokół miasta Springfield myślał nad zasadami gry, w którą już wkrótce mieli zacząć grać jego uczniowie. Zastanawiam się, czy umilał sobie te chwile jedząc brzoskwinie. Pewnie nie, zważywszy na to, że był to koniec jesieni i czas urodzaju na brzoskwinie już minął. W każdym razie na pewno miał pod ręką kosze na brzoskwinie. Właśnie dlatego nasza poczciwa koszykówka ma w swojej oryginalnej nazwie słowo ”basket”.

 Wiklinowe kosze, jak sama nazwa wskazuje, robi się z wikliny, czyli młodych pędów kilku gatunków wierzb, które po obróbce wykorzystuje się w wikliniarstwie. Materiał do produkcji koszy wiklinowych pozyskuje się z kilku gatunków wierzby: amerykańskiej, wierzby wiciowej, wierzby migdałowej i wierzby purpurowej.

W grudniu 1891 roku James Naismith wziął więc dwa wiklinowe kosze, do których latem brzoskwinie zbierano i powiesił je na ścianie sali szkolnej. Pierwszy mecz rozegrano w małej hali gimnastycznej 21 grudnia 1891 roku. Kosze na brzoskwinie powieszono wysoko. Uczniowie rozpoczęli grę. Na początku szło im średnio, grali nieco nieporadnie. Ale z każdą kolejną minutą było coraz lepiej. Po jakimś czasie gry piłka wreszcie wpadła do kosza!

Pierwsze punkty zostały zdobyte.  Piłka wpadła do kosza i…już z niego nie wypadła. Gra zatrzymała się, a uczniowie stanęli w miejscu nie wiedząc za bardzo co robić dalej. Wtedy ktoś wpadł na pomysł, ze piłka po każdym celnym rzucie będzie z wiklinowego kosza po prostu wyjmowana. W tym celu ustawiono drabinę, z której zwykle ktoś wyjmował w czasie gry piłkę.

Jakiś czas później, ktoś mądry wymyślił, ze w wiklinowych koszach na brzoskwinie najlepiej będzie wyciąć dno, dzięki czemu piłka, która zostanie celnie wrzucona w czasie gry, od razu z kosza wypadnie. Pomysł okazał się świetny i już wkrótce wiklinowe kosze do zbierania brzoskwiń nie mając dna spełniały swoją funkcję zdecydowanie lepiej.

Od tego momentu wymyślona przez Naismitha gra zaczęła ewoluować. Na początku grano w koszykówkę piłką nożną. Kilka lat później zaczęto produkować pierwsze piłki ze skóry, które zdecydowanie lepiej trzymały się dłoni podczas kozłowania i ułatwiały rzut. Miały też nieco większą średnicę, o obwodzie wynoszącym około 76 cm, a więc tyle, ile wynosi dzisiejszy standard. Problem tych piłek polegał jednak na tym, że miały wiązany pęcherz, co powodowało, że nie były zbyt wytrzymałe. Pod koniec gry często traciły swój okrągły kształt.

W latach 30-tych XX wieku wynaleziono „lane” piłki, których materiał zdecydowanie ułatwiał przyczepność do dłoni. Wkrótce firma A.G. Spalding & Bros  została oficjalnym producentem piłek do koszykówki.

Tak jak różne są kolory brzoskwiń w zależności od ich rodzaju, tak również odmienne były kolory piłek koszykarskich, którymi grało się na parkietach wielu amerykańskich lig przez wszystkie lata, począwszy od momentu wynalezienia koszykówki przez Naismitha. Koszykarskie piłki na początku miały typowo „skórzany” kolor i były dosyć szare. Z czasem kolor piłek zaczął się zmieniać, podobnie zresztą jak same zasady gry. Pod koniec lat 50-tych ubiegłego wieku, komisja zajmująca się przepisami gry w koszykówkę postanowiła, że wolno grać piłką w kolorze naturalnym, czyli skórzanym.

W latach 60-tych i 70-tych w koszykarskiej lidze ABA grano z kolei piłką koloru czerwono-biało-niebieskiego. W lidze NBA natomiast od zawsze używano piłki w naturalnym, brązowym kolorze, nieco później zdecydowano się na piłkę pomarańczową, którą koszykarze grają do dziś.

W ten oto sposób przebiegała ewolucja koszykówki. Po drodze, oprócz koloru piłek, zmieniały się też co jakiś czas zasady gry i jej przepisy. A wszystko zaczęło się od wiklinowych koszy na brzoskwinie i pomysłu człowieka, który stworzył grę, która z czasem opanowała cały świat.

(Na zdjęciu karta z wizerunkiem Jamesa Naismitha z kolekcji NBA Hoops)

????????????????????????????????????????????????

 

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s