Gigant Gheorghe Muresan

Wyobraź sobie, że za każdym razem wychodząc w swoim mieszkaniu z jednego pomieszczenia do drugiego musisz dość nisko schylać głowę. Kiedy wchodzisz do kuchni-schylasz głowę, wychodzisz z kuchni do pokoju-schylasz głowę, wchodzisz do łazienki-schylasz głowę. I tak za każdym razem. Wkurzające? Raczej tak, ale na pewno można się przyzwyczaić. Na osłodę może powiem, że grasz w najlepszej koszykarskiej lidze świata i zarabiasz miliony dolarów. Już lepiej?

Rumuński Gigant

Właśnie tak schyla swoją głowę Gheorghe Muresan, Rumun, który w latach 90-tych grał w lidze NBA. Ten człowiek (obok  Manute Bolta) jest najwyższym w historii koszykarzem w lidze NBA. W czasach, kiedy grał w Washington Bullets miał dokładnie 231 centymetrów wzrostu. Mierzy zresztą pewnie tyle nadal. Bullets, którzy wybrali go w drugiej rundzie draftu do NBA z numerem 30 jako gracza typu „project”, czyli zawodnika, którego traktuje się jako eksperyment, który albo w drużynie wypali, albo nie, traktowali Muresana na początku jako dobry chwyt marketingowy. Gheorghe był po prostu kimś, kto z racji swojego niesamowitego wzrostu może przyciągnąć na trybuny więcej fanów koszykówki, którzy chętnie obejrzeliby w akcji takiego olbrzyma.

Skąd taki wzrost? Pomyślicie pewnie, że to sprawa genów. Otóż nie. Ani ojciec Gheorghe’a, ani też jego matka nie byli aż tak wysokimi ludźmi. Ojciec Gheorghe’a mierzył 175 cm, natomiast matka 170 cm. Nie byli niscy, ale jednak nie takiego wzrostu, żeby przekazać go synowi w genach.  Powodem olbrzymiego wzrostu Muresana  był guz mózgu, który uciskał obszar przysadki mózgowej. Przysadka  tym samym uwalniała hormon wzrostu, w wyniku czego zawodnik wciąż rósł. Muresan zoperował guza mózgu dopiero po zakończeniu swojej kariery w NBA, za pieniądze zarobione z gry w lidze.

Muresan-maskotka kibiców

Kiedy gdziekolwiek się pojawiał, od razu wzbudzał wielkie zainteresowanie swoją osobą. Ludzie na początku nie wiedzieli jak mają reagować na takie zjawisko, jakim bez wątpienia był wzrost Muresana. Sam Gheorghe nie przywiązywał do tego zbyt wielkiej wagi, bowiem był do reakcji ludzi po prostu przyzwyczajony. Wypowiadał się na ten temat w ten sposób:

„…Ludzie zawsze komentują mój wygląd. Przyzwyczaiłem się. Można do tego przywyknąć. To jest tak jak z pracą, którą ktoś wykonuje codziennie i jest do niej przyzwyczajony. Ty jesteś przyzwyczajony do swojej pracy. Ja jestem przyzwyczajony do swojego wzrostu…”

Koszykarskie początki

Muresan urodził się w Rumunii w 1971 roku i tam właśnie zaczął grać w koszykówkę. Reprezentował swój kraj w Mistrzostwach Świata Juniorów w Edmonton w  Kanadzie w roku 1991. Jego średnie statystyczne wynosiły 23,2 punktu oraz 11.4 zbiórki na mecz. Gdzieś po drodze został dostrzeżony przez skautów NBA. Jakiś czas później zgłosił się do draftu.

Na koszulce wybrał numer „77”, a to ze względu na to, że dokładnie tyle miał wzrostu według amerykańskiego systemu metrycznego (7 stóp i 7 cali). Rumuński „Olbrzym” podpisał kontrakt na 4 lata gry za 5.2 mln. $ i w swoim pierwszym roku gry w drużynie Bullets (sezon 1993/94) zdobywał średnio 5.6 punktu i 3.6 zbiórki na mecz grając przy tym średnio 12 minut w każdym meczu.

Szlifowanie Formy i przygoda z aktorstwem

Gheorghe dobrze wiedział, że kiedy pojawił się w NBA był zawodnikiem, któremu bardzo wiele brakuje do odpowiedniego poziomu, jaki wymagany jest w lidze NBA. W związku z tym zaczął bardzo pracować nad swoim koszykarskim rozwojem. Ćwiczył w hali bardzo intensywnie, starając się doskonalić kolejne elementy koszykarskiego rzemiosła. Poprawił swój rzut i grę obronną.

Nadal jednak nie imponował swoimi statystykami, za to kiedy robił „wsad” do kosza niemal nie odrywając nóg od ziemi zawsze wzbudzał ogromny aplauz wszystkich kibiców, także drużyn przeciwnych.

Swoimi statystykami zaczął natomiast zwracać uwagę jakiś czas później, kiedy to w sezonie 1995/96 osiągnął średnią 14.5 punktu, 9.6 zbiórki i 2.3 bloku w każdym meczu.

Po rozegraniu czterech sezonów w drużynie Washington Bullets, zaczęły Muresanowi doskwierać bóle pleców. Powodem tego okazał się zerwany nerw w dolnej części pleców, który wykluczył go z gry na dwa lata.

W międzyczasie Muresan wystąpił w filmie „My Giant”, gdzie zagrał pierwszoplanową rolę u boku aktora Billy’ego Crystala.

W tym czasie  Gheorghe przechodził też rehabilitację. Przywracanie go do zdrowia zajęło fizjoterapeutom 19 miesięcy. Działo się to tak powoli, ponieważ z racji wzrostu Muresana nerw regenerował się bardzo wolno. Gdyby Gheorghe mierzył 180-190 centymetrów, cały proces powrotu do zdrowia trwałby znacznie krócej. W końcu jednak Muresan powrócił do formy i w pełni sił wybiegł na parkiet w sezonie 1999/2000, ale już w koszulce klubu New Jersey Nets, którzy podpisali z nim nowy kontrakt.

New Jersey Nets

W koszulce z numerem „77” Muresan wybiegł na parkiet w 30 meczach sezonu regularnego. Jego statystyki to średnio 3.5 punktu, 2.3 zbiórki i 0.4 bloku na mecz. Nie były to więc imponujące osiągnięcia, a sam Muresan miewał jeszcze problemy z plecami. Wszystko to złożyło się na decyzję o zakończeniu kariery w NBA.

Muresan nie zamierzał jednak w ten sposób kończyć swojej koszykarskiej kariery, bowiem zawsze chciał udowodnić wszystkim, że gra w koszykówkę nie tylko z racji swojego wzrostu. Chciał być postrzegany jako ktoś, kto w pełni zasługuje na grę wśród najlepszych koszykarzy na świecie.

 „…Zawsze żyłem z myślą, że inni myślą, że gram w koszykówkę tylko dlatego, ponieważ jestem taki wysoki. Chcę udowodnić, że tak nie jest. Chcę pokazać, że gram, ponieważ jestem w tym dobry. Zawsze miałem obsesję na tym punkcie.”

Mimo wszystko zdrowotne problemy nie pozwalały mu na kontynuowanie gry w NBA i sezon 99/00 był jego ostatnim w lidze. Muresan wrócił do Europy, gdzie przez rok występował jeszcze we francuskim klubie Pau-Orthez. W 2001 roku oficjalnie zakończył koszykarską karierę.

Szkółka koszykarska Muresana

Po zakończeniu kariery w Europie, Muresan powrócił wraz ze swoją rodziną do USA, gdzie założył szkółkę koszykarską  Giant Basketball Academy, która miała na celu kształtować wśród młodzieży etykę sportowca, a także uczyć gry w koszykówkę.

Oprócz tego Muresan został zatrudniony w dziale marketingu klubu Washington Wizards. Został również „ambasadorem” tego klubu.  Zagrał też w teledysku Eminema „My Name Is”, a także w kilku reklamach, między innymi w reklamie batonów Snickers.

 

Co robi Muresan dziś? Na pewno jest fanem swojego syna, George’a, który nosi imię po tacie, ale już w pełni amerykańskie. Syn Muresana urodził się bowiem w 1998 roku już w USA, tuż przed tym jak Gheorghe podpisał kontrakt z klubem New Jersey Nets. Pierwsze koszykarskie kroki stawiał w założonej przez ojca szkółce koszykarskiej Giant Basketball Academy. Jego 17-letni dziś syn gra w drużynie koszykówki  w szkole średniej St. Andrews w stanie Maryland.

Sam Gheorghe wypowiada się na temat koszykarskiej pasji swojego syna w ten sposób:

„…Jeśli mam być szczery, to muszę powiedzieć, ze bardziej denerwuję się, kiedy idę na mecz syna, niż wtedy, kiedy sam grałem w NBA. Oglądanie swojego syna podczas gry jest chyba jeszcze bardziej ekscytujące niż  to, kiedy grasz samemu.”

A co na to jego syn?

„…Ojciec bardzo mi pomaga. Mówi mi jakie błędy jeszcze popełniam, ale potrafi zdobyć się na słowa uznania, kiedy coś mi się uda. To wspaniałe, ponieważ on grał wśród profesjonalistów. Wie o czym mówi. Na początku czułem presję z tego powodu, ale to minęło. Uświadomiłem sobie, że mój ojciec za pomocą swoich rad  może mi pomóc i chcę z tego skorzystać.”– mówi młody George.

Obydwaj często chodzą razem do sali gimnastycznej, gdzie wspólnie trenują. Trener szkolnej drużyny młodego Muresana, wypowiada się na ten temat tak:

  „…zwykle, jeżeli jesteś synem sportowca, zawsze spadają na Ciebie niesamowite oczekiwania i wielka presja. Tu akurat tak nie jest. Ojciec George’a jest w tym aspekcie bardzo neutralny. Pozwala nam po prostu wykonywać swoją robotę. Wszystkie dzieciaki go uwielbiają…”

Młody Muresan jest w tym momencie bardzo ważnym elementem drużyny St. Andrews Lions. Gra coraz lepiej i stale poprawia każdy element swojej gry.

Ojciec młodego George’a mówi o tym wszystkim w ten sposób:

„…zauważyłem, że on (George) rzuca więcej i zdecydowanie lepiej niż w zeszłym roku. Jestem z niego bardzo dumny. Kiedy przegapię jakiś jego mecz jest mi z tym źle. Ale zawsze mu powtarzam: najważniejsza nie jest koszykówka, tylko sama radość z gry. Nie chcę, żeby był taki jak ja. Jest mądrzejszy niż ja, kiedy byłem w jego wieku i powinien iść swoją własną drogą.”

Czy w takim razie za kilka lat w NBA zobaczymy syna sławnego „Giganta z Rumunii”? Podobno niedaleko pada jabłko od jabłoni, więc jest na to spora szansa.

 

Na zdjęciu karta z wizerunkiem Gheorghe Muresana z kolekcji Fleer Ultra 1995/96

Cytaty pochodzą z :

– „Big man on Campus: Gheorghe Muresan shines at St.Andrews with father’s support” ze strony washingtonpost.com

-“A real bear of a Romanian: Nobody’s Laughing at Bullets’ 7-Foot-7 Gheorghe Muresan, Probably Most Improved Player in the NBA This Season” ze strony articles.latimes.com

-“Whatever happened to Gheorghe Muresan?” ze strony hoopshype.com

gheorghe muresan card 3

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s