Metta World Peace ma fantazję

Metta World Peace przez niemal całą swoją dotychczasową karierę koszykarską wykazywał się dużą dozą fantazji. Począwszy od swojego debiutanckiego sezonu gry w lidze NBA, kiedy w 1999 roku został wybrany w pierwszej rundzie Draftu z szesnastym numerem przez Chicago Bulls, przez swoją dalszą podróż po klubach takich jak Indiana Pacers, Sacramento Kings, Houston Rockets, czy New York Knicks, aż po epizod w chińskiej lidze CBA zdobył sobie opinię zawodnika z trudnym charakterem, ale i barwną osobowością. Niedawno podpisał roczny kontrakt z drużyną Los Angeles Lakers i w najbliższym sezonie zobaczymy go znowu w żółtej koszulce na złoto-purpurowym parkiecie w L.A., gdzie wspólnie z Kobe’m Bryantem będą próbowali wskrzesić nowego ducha walki do odbudowującej się ekipy „Jeziorowców”.

 Kilkanaście dni temu podczas wywiadu udzielanemu jednemu z amerykańskich portali sportowych na pytanie o to, czy chciałby powrócić do gry w NBA, Metta World Peace odpowiedział, że „jest gotowy na każdy scenariusz”. Metta dobrze wiedział, że było więc coś na rzeczy i kilka klubów wyraziło zainteresowanie weteranem. Kilka dni później charyzmatyczny zawodnik podpisał roczny kontrakt z drużyną Lakersów

Cofnijmy się nieco wstecz i przypomnijmy jak zaczęła się przygoda Rona Artesta w NBA (bo wszyscy fani koszykówki NBA z pewnością wiedzą, że tak naprawdę nazywa się bohater tego artykułu), a także powróćmy do licznych większych i mniejszych wybryków zawodnika, które miały do tej pory miejsce w jego kilkunastoletniej karierze koszykarskiej.

College i debiut w NBA

Ron Artest został wybrany w Drafcie do NBA w 1999 roku z numerem 16 w pierwszej rundzie przez Chicago Bulls. Zanim jednak trafił do NBA, grając jeszcze w college’u zdobył tytuł Najlepszego Debiutanta w swojej konferencji i zdobywał średnio 12 punktów i 6 zbiórek w drużynie St. John’s University.

W swoim pierwszym sezonie w NBA zdobywał średnio 12 pkt, 2.8 asysty i 4 zbiórki na mecz, grając przy tym średnio 31 minut w meczu. Artest grał na przyzwoitym poziomie, miał jednak dość trudny charakter i zdarzało się, że kłócił się z zawodnikami z drużyny, a czasami nawet miewał różnice zdań z trenerem. Po spędzeniu trzech sezonów w Chicago Bulls władze klubu zdecydowały, że Artest zostanie wytransferowany do Indiany Pacers. W Indianie Ron znacząco rozwinął się koszykarsko. W trakcie siedmiu meczów w sezonie 2004/05 jego średnie to 24 pkt, 3 asysty i 6.4 zbiórki. W dalszej części tego sezonu, Artest już nie zagrał.

Grając już w Indianie Pacers, Ron Artest był kilkukrotnie zawieszany przez władze ligi, między innymi za problem z opanowaniem swoich emocji w trakcie meczów. Zdarzyło się między innymi, że zawodnik był zawieszany za zniszczenie kamery jednej ze stacji telewizyjnych, kiedy to ogarnęła go złość po nieudanym zagraniu.

Zamieszki w Palace at Auburn Hills

19 listopada 2004 roku drużyna Indiany grała z Detroit Pistons w hali Palace at Auburn Hills. W trakcie przerwy w grze, jeden z kibiców drużyny z Detroit rzucił w Rona kubkiem, kiedy ten siedział przy ławce rezerwowych. Kubek trafił Artesta w korpus. Krewki charakter zawodnika dał o sobie znać i Ron wpadł dosłownie w szał. Wbiegł w trybuny okładając pięściami kibiców jak popadnie. Wszyscy, którzy pamiętają tamto wydarzenie dobrze wiedzą, że ten incydent wywołał wielką bójkę pomiędzy zawodnikami i kibicami, a w hali po prostu wrzało. Wyglądało to wszystko niczym jakieś wielkie  zamieszki. Efektem tego incydentu było zawieszenie Rona Artesta na resztę sezonu przez władze ligi NBA.

W sezonie 2005/06 Artest powrócił do składu drużyny z Indiany, ale zagrał tylko w 16 spotkaniach i klub wytransferował zawodnika do Sacramento Kings.

Sacramento

 Artest w Sacramento wybrał sobie nietypowy numer na koszulce, pojawił się bowiem na parkiecie z numerem „93”. Resztę sezonu rozegrał bardzo przyzwoicie, zdobywając średnio 17 pkt, 4.2 asysty i 5 zbiórek na mecz, spędzając przy tym na parkiecie średnio 40 minut.

W kolejnych dwóch sezonach w Sacramento Kings poprawił swoje statystyki jeszcze bardziej, dochodząc do średniej 20.5 zdobywanych punktów na mecz, mając przy tym też 3.5 asysty, 5.8 zbiórki i 2.3 przechwytu na mecz. Ron stał się ulubieńcem kibiców drużyny z Sacramento, a sympatię tą zyskał sobie poprzez swoje liczne nietypowe wypowiedzi w wywiadach, ale przede wszystkim poprzez swoją wyjątkowo twardą i skuteczną obronę, dzięki której najlepiej jak tylko mógł utrudniał swoim przeciwnikom grę na parkietach ligi NBA.

Popijanie koniaku

Artest dał się też poznać jako dość kontrowersyjny zawodnik dzięki swoim wypowiedziom w wywiadach o swojej grze i nie tylko. W którymś wywiadzie przyznał się, że grając jeszcze dla Chicago Bulls w swoich pierwszych sezonach na parkietach NBA, wychodził często w przerwie meczu do pobliskiego sklepu, kupował koniak Hennessy i wypijał trochę, żeby bardziej się wyluzować i lepiej grać. Takie wypowiedzi przysporzyły zawodnikowi kolejnych fanów, którzy lubili zawodników z nietypową osobowością.

Książka o słynnej bójce w Detroit i autorskie programy

W międzyczasie Artest przyznał też, że napisał książkę o słynnej już bójce w hali, którą ludzie nazwali „Malice At The Palace” sprzed kilku lat i rozmawia z kilkoma wydawnictwami na temat jej publikacji. Oprócz tego Ron wykazywał się swoją fantazją poprzez nagrywanie autorskich filmików, które wrzucał do Internetu. Nagrywał między innymi autorski program pod tytułem „Metta World Pranks”, w którym robił sobie żarty ze znanych koszykarzy, a byli nimi między innymi Dwight Howard, Kobe Bryant, a także ówczesny debiutant w NBA Stephen Curry, którego wkręcił w to, że ten został powołany do Meczu Gwiazd. Ron starał się sprzedać swój pomysł na program kilku stacjom telewizyjnym, niestety bez pożądanego efektu.

Wytwórnia płytowa i nagrywanie rapu

 Ron założył również swoją własną wytwórnię płytową pod nazwą „Artest Media Group”, bowiem jego pasją niemal od zawsze było nagrywanie rapowych kawałków. Kilka swoich utworów opublikował w sieci, a jednymi z bardziej znanych produkcji Artesta są utwory „Champions”, „My World”, czy „Peace”, których można posłuchać na YouTube.

Artest nie odniósł jakiegoś znaczącego sukcesu jako raper, ale w wielu wywiadach, w tym między innymi w wywiadzie dla popularnego magazynu muzycznego „XXL Worldwide” podkreślał, że jego muzyka jest skierowana raczej do konkretnej grupy odbiorców, a tymi są fani jego koszykarskiego talentu.

Houston Rockets

Sezon 2008/09 Artest rozpoczął już jako zawodnik drużyny Houston Rockets, gdzie przeniósł się w trakcie przerwy międzysezonowej. W Houston wybrał sobie na koszulce numer „96”. Grając w drużynie „Rakiet” zdobywał średnio 17 pkt, 3.3 asysty i 5.2 zbiórki na mecz, otrzymując średnio na parkiecie 35 minut gry.

Najbardziej kontrowersyjne były w tym sezonie pojedynki Rona z Kobe Bryantem, kiedy to w półfinałach Konferencji Zachodniej walczył z Bryantem twardo o każdą piłkę. W trakcie jednego z meczów, Artest otrzymał faul za niesportowe zagranie, a następnie faul techniczny po którym wyleciał z parkietu. Artest pokazał bowiem Bryantowi gest podcięcia gardła. W późniejszym wywiadzie swoje zachowanie tłumaczył tym, że Bryant zbyt agresywnie przepychał się łokciami, czego sędziowie nie chcieli zauważyć.

Los Angeles

W sezonie 2009/10 Ron Artest był już klubowym kolegą zawodnika, z którym jeszcze niedawno toczył zacięte boje. Trafił bowiem do Lakersów, zwerbowany między innymi przez Kobego Bryanta, który był pod wrażeniem zaciętej gry Artesta w meczach Play-Off. W ekipie z L.A. wybrał sobie numer „37” na koszulce, który później zmienił na „15”. Na parkiecie radził sobie całkiem  nieźle, zdobywając średnio 11 pkt, 4.3 zbiórki oraz 3 asysty na mecz. W kolejnych sezonach jednak statystyki Rona znacznie się pogorszyły, weteran ligowych parkietów nie przypominał już swoja gra tego walecznego, walczącego o każda piłkę zawodnika, jakim był jeszcze kilka sezonów wcześniej. W trzecim sezonie gry w drużynie Lakers jego średnie spadły do 7.7 pkt, 2.2 asysty i 3.4 zbiórki na mecz.

Pomysł na nowe imię

 Grając w Lakersach swój trzeci sezon, Ron stwierdził, że chce zmienić swoje imię. Po wielu sezonach gry na parkietach ligi NBA, teraz czuł się już innym człowiekiem i chciał, żeby jego nazwiska nie kojarzono tak bardzo z nieprzyjemnym incydentem jakim kilka lat wcześniej była słynna bójka w czasie meczu w hali Malice At The Palace. Ron postanowił zmienić swoje imię na Metta World Peace, co symbolizować miało jego pozytywne nastawienie do świata i ludzi. Od 2011 roku Ron Artest przestał więc już być Ronem Artestem i na jego koszulce pojawiło się nazwisko World Peace, czyli Światowy Pokój. Imię Metta natomiast zaczerpnął z buddyzmu, co oznaczać ma miłującą dobroć.

Spadek formy i kolejne pomysły

Grając już jako Metta World Peace w sezonie 2011/12 niestety nie poprawił nadal swojej koszykarskiej formy. W kolejnym sezonie w ekipie z L.A. podwyższył co prawda swoją średnią zdobywanych punktów do 12.4 na mecz, ale w zbiórkach, asystach i przechwytach było już naprawdę kiepsko. Metta do swoich 12.4 punktów na mecz dołożył już tylko 1.5 asysty i 5 zbiórek, a zaznaczyć trzeba, że nadal spędzał na parkiecie sporo czasu, bo średnio ponad 30 minut w każdym meczu.

Metta oprócz tego zaczął pojawiać się na parkiecie w ufarbowanych włosach, niczym kiedyś Dennis Rodman. Sam zresztą podkreślał w wywiadach, że robił to właśnie w hołdzie Rodmanowi, ponieważ uważa go za świetnego koszykarza i człowieka.

Los Angeles Lakers powoli mieli dość wybryków i spadku formy swojego zawodnika, nie chcieli więc już dłużej trzymać zawodnika u siebie. Metta przeszedł do New York Knicks.

W trakcie przerwy międzysezonowej, będąc już oficjalnie zawodnikiem Knicks, Metta koncentrował się bardziej na nagrywaniu kolejnych autorskich programów niż na szlifowaniu spadającej formy. Zaczął wypuszczać do Internetu serię swoich filmików „Metta’s World”, w których między innymi udawał dziennikarza przeprowadzając przed kamerami wywiady ze swoimi klubowymi kolegami. W wywiadach przepytywał swoich nowych kolegów z NY o różne dziwne rzeczy, między innymi o ich ulubione fryzury, lub ulubione potrawy.

Nowy Jork, liga Chińska i buty z misiem Pandą

W koszulce New York Knicks Metta pojawił się na parkiecie w sezonie 2013/14 tylko w 29 meczach, w których był już naprawdę tylko cieniem samego siebie zdobywając średnio 4.3 pkt, 0.6 asysty i 2.0 zbiórki na mecz. Minuty co prawda miał ograniczone, spędzał bowiem na parkiecie średnio 13 minut, ale mimo wszystko widać było, że zawodnik nie prezentuje poziomu wymaganego w najlepszej koszykarskiej lidze świata. W lutym 2014 roku został zwolniony ze swojego kontraktu.

35-letni Metta nie zamierzał jednak kończyć swojej przygody z profesjonalną grą w koszykówkę. W sierpniu podpisał kontrakt z drużyną Sihuan Blue Whales z ligi chińskiej, w której w 15 meczach w których zagrał zdobywał średnio 19 pkt, 6 zbiórek i 2.3 przechwyty na mecz.

Kiedy Metta grał w lidze chińskiej głośno było także o chęci ponownej zmiany imienia przez zawodnika, który tym razem stwierdził, że zamierza zmienić imię na The Panda’s Friend. Chciał w ten sposób nawiązać do jednego z symboli Chin, czyli Misia Pandy. Metta swojego imienia jednak nie zmienił, zagrał za to w kilku meczach w butach do których doczepiona była pluszowa głowa Misia Pandy.

Metta opuścił Chiny po sezonie 2014/15 i podpisał jeszcze w marcu 2015 roku kontrakt w lidze włoskiej z drużyną Pallacanestro Cantu, który jednak po czterech miesiącach rozwiązał.

Powrót do Los Angeles

We wrześniu portale sportowe obiegła wiadomość, że Metta World Peace wraca do Lakers. Podpisał roczny, niegwarantowany kontrakt i na pozycji niskiego skrzydłowego będzie odgrywał rolę zmiennika. Metta bez wątpienia będąc już weteranem nie odegra znaczącej roli w powstającej na nowo drużynie Lakersów. Jest wolniejszy i cięższy, ale nadal może wnosić do drużyny coś więcej niż tylko samą grę. Tym czymś może być jego mentalność, Metta ma bowiem cechy prawdziwego wojownika, które może przekazać młodszym zawodnikom drużyny.

Oprócz tego, znając jego pomysłowość i fantazję, na pewno możemy spodziewać się, że zaskoczy fanów Lakers i całą ligę kolejnym zwariowanym pomysłem. Może na początek będzie to jakiś nietypowy numer na koszulce?

 

(Na zdjęciu karta z wizerunkiem zawodnika z kolekcji Panini Threads 2012/13)

metta card 2

 

 

 

 

 

 

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s