Wolny ptak Chris Andersen

Na parkiecie hali American Airlines Arena w Miami wytatuowany zawodnik z wygolonym irokezem na głowie i okazałą brodą- skacząc wysoko, niemal aż po samą obręcz zdobywa kolejną zbiórkę, krzycząc przy tym głośno. Zawodnicy z drużyny przeciwnej są tylko tłem dla opadającego jakby w zwolnionym tempie koszykarza w czerwonej koszulce z numerem „11”. Tym zawodnikiem jest Chris Andersen, który trzymając mocno dopiero co zebraną spod tablicy piłkę rozgląda się teraz po parkiecie i szybko podaje ją do rozgrywającego swojej drużyny, Dwayne’a Wade’a. Wade kozłując pewnie piłką przebiega po parkiecie hali klubu Miami Heat, szybkim zwodem zostawia w tyle  obrońcę drużyny przeciwnej i podaje piłkę do Luola Denga, który pewnym wsadem zdobywa kolejne cenne punkty dla ekipy z Miami. A wszystko zaczęło się kilkanaście sekund wcześniej od zdobytej przez Chrisa Andersena zbiórki.

 Chris Andersen znany jest w lidze NBA już od dobrych kilkunastu sezonów. Główną cechą Chrisa, dzięki której jest tak rozpoznawany w lidze są jego kolorowe tatuaże, które pokrywają niemal całe jego ciało. Andersen jest swego rodzaju maskotką kibiców klubu z Florydy, którzy go wprost uwielbiają. Pod wyglądem twardego, nieustępliwego koszykarza kryje się bowiem spokojny, pewny siebie i swoich przekonań człowiek, który wiele w życiu przeszedł, aby dziś być tym, kim zawsze chciał, czyli po prostu sobą.

Koszykarskie Początki

Chris zaczął grać w koszykówkę bardziej poważnie już w szkole średniej Iola w Texasie, gdzie wraz z matką i dwiema siostrami przeprowadził się ze słonecznej Kalifornii. To właśnie grając w szkole średniej nauczył się od swojego trenera, że dobrą i solidną obroną wygrywa się mecze, a że młody Chris warunki na obrońcę miał znakomite z racji choćby swojego wzrostu i postury (208 cm wzrostu, 110 kg wagi), już wtedy wiedział, że jego zadaniem na boisku będzie zbieranie piłek i jak najbardziej skuteczna obrona.

Po ukończeniu szkoły średniej Andersen rozpoczął naukę w Blinn College, gdzie spędził dwa lata, otrzymując przy tym nagrodę dla najlepiej blokującego zawodnika ligi uniwersyteckiej. Wtedy postanowił, że przystąpi do draftu do NBA. W 1999 roku nie został wybrany jednak przez żadną drużynę. To jednak nie zniechęciło młodego Andersena w dalszych staraniach o spełnienie swojego koszykarskiego marzenia jakim była liga NBA. Wkrótce został zawodnikiem drużyny Fayetville Patriots, klubu występującego w lidze NBDL.

Debiut w NBA

Andersen do ligi NBA dostał się „kuchennymi drzwiami” w roku 2001, kiedy to będąc jeszcze zawodnikiem ligi NBDL podpisał kontrakt z drużyną Denver Nuggets. Został tym samym pierwszym w historii zawodnikiem, który dostał się do najlepszej koszykarskiej ligi świata prosto z jej zaplecza, którym jest właśnie liga NBDL. Nie został jak większość zawodników wybrany w drafcie, za to zainteresowali się jego koszykarskimi umiejętnościami skauci wspomnianego już klubu z Denver, gdzie w swoim debiutanckim sezonie był tylko rezerwowym, który nie otrzymywał długiego czasu gry, bowiem w 24 rozegranych  meczach sezonu regularnego przebywał na parkiecie średnio tylko 10 minut na mecz. W tym czasie zdołał jednak zdybywać średnio 3.0 pkt, 1.2 bloku i 3.2 zbiórki, co przemawiało zdecydowanie na korzyść młodego debiutanta.

Andersen w kolejnych dwóch sezonach gry w Nuggets, zdobył sobie uznanie trenera i zawodników i spędzał na parkiecie już coraz więcej czasu. W drugim sezonie gry w Denver zdobywał już 5.2 pkt i 4.6 zbiórki na mecz spędzając średnio na parkiecie jednak niewiele więcej czasu bo tylko 14 minut.

Tatuaże

Stopniowo na ciele Chrisa zaczęły się pojawiać tatuaże. Andersen nigdy nie krył się z tym, że tatuaże to jego hobby i uwielbia pokrywać swoje ciało kolorowymi malunkami, które znaczą dla niego samego bardzo wiele. Tatuaże, które sobie robił symbolizowały jego doświadczenia życiowe.

Pierwszy tatuaż Chrisa był prezentem na  18. Urodziny, który dostał od…swojej mamy. Na swoim prawym bicepsie wytatuował sobie wtedy koszykarza robiącego „wsad” do kosza. Tatuaż ten nie był jednak kolorowy, jakiś czas później Andersen przerobił go na bardziej wyrazisty, przy okazji dodając jeszcze kilka nowych.

Gra w Nowym Orleanie

Po trzech sezonach gry w Denver, Andersen podpisał kontrakt z drużyną New Orleans Hornets. W grudniu 2004 roku w meczu zdobył rekordowe w swojej karierze 18 zbiórek w meczu przeciwko Los Angeles Clippers. Rekord ten wyrównał w niecały rok później w meczu przeciwko Atlanta Hawks.

W swoim najlepszym sezonie w Nowym Orleanie Andersen zdobywał średnio już 7.7 pkt, 6 zbiórek i 1.5 bloku na mecz, co świadczyło o niewątpliwym rozwoju koszykarskim zawodnika.

Wraz z koszykarskim rozwojem zawodnika, zaczęły pojawiać się coraz to większe i jeszcze bardziej kolorowe tatuaże, a do tego coraz bardziej wymyślne fryzury. Andersen grając już swój trzeci sezon w drużynie Hornets był ulubieńcem chyba wszystkich fanów właśnie głównie z powodu swoich niesamowitych fryzur i tatuaży, ale również dzięki niesamowitej energii jaką wnosił do drużyny w czasie meczów. Znany był miedzy innymi ze swoich efektownych wsadów, którymi uwielbiał rozgrzewać kibiców z Nowego Orleanu.

I to właśnie w Nowym Orleanie w pewnym momencie zaczął wypijać sobie kilka piw po ciężkim meczu. W międzyczasie Andersen rozstał się ze swoją dziewczyną, z którą był już zaręczony, a jego dom w którym mieszkał został zmieciony z powierzchni ziemi za sprawą klęski żywiołowej jaką okazał się huragan Katrina, który nawiedził Nowy Orlean w sierpniu 2005 roku. To wszystko spowodowało, że Chris po jakimś czasie wypijał już nieco więcej niż przysłowiowe „dwa piwka” i przed sezonem 2005/06 zaczął mieć problemy z nadużywaniem alkoholu. Sezon się rozpoczął, a Andersen grał dalej. Zdobywał 5.0 pkt, 1.5 bloku i 4.8 zbiórki grając przy tym średnio 17 minut na mecz. Wystąpił w 32 meczach sezonu regularnego.

W styczniu 2006 roku wykryto u niego podczas testów antydopingowych stosowanie niedozwolonych środków. Został zdyskwalifikowany na 2 lata.

Przerwa w grze                

Andersen w wyniku dyskwalifikacji nie mógł grać ani w NBA, ani w żadnej lidze europejskiej, bowiem przepisy FIBA akceptują decyzje ligi NBA. Chris nie grał więc w żadnej lidze, ale to właśnie wtedy postanowił, że nie podda się tak łatwo. Zamierzał uratować swoją koszykarską karierę. Jego ambicja nie pozwalała mu pozostawić koszykówki, zwłaszcza z tego względu, że właśnie wtedy przypomniał sobie swoje młodzieńcze lata, kiedy mieszkał z matką, która pracowała na trzech etatach, aby zapewnić rodzinie jak najlepsze warunki. Ojciec Chrisa zostawił ich, kiedy ten był jeszcze bardzo mały, młody chłopak był więc wychowywany przez matkę.

W czasie swojej absencji od gry w NBA, Chris stworzył sobie indywidualny program treningów, którego przestrzegał. Sporo ćwiczył na siłowni, biegał i oddawał codziennie kilkaset rzutów.  Poprawił wiele elementów w swojej grze, do których należały przede wszystkim zbiórki, ale także rzuty z półdystansu.

Odnalezienie samego siebie

W trakcie tej przymusowej dyskwalifikacji od gry Andersen miał też sporo wolnego czasu. Wykorzystał go nie tylko na to, żeby trenować aby nie wyjść z formy i doskonalić swoją grę, ale też na to, żeby pomyśleć o sobie, o swoim życiu i o wszystkim wokół. Zaczął też medytować.

Andersen sporo rozmyślał między innymi o swoich celach. To właśnie wtedy zaczął czytać o buddyzmie, który stał się ważnym elementem w jego życiu. Od czasu do czasu zaszywał się w swoim domu w górach, poza miastem, gdzie kontemplował i łowił ryby. To właśnie tam odkrył na nowo samego siebie i tam stał się mentalnie wolnym od wszystkiego, co miało na niego niewłaściwy wpływ. Tam też uświadomił sobie też jak bardzo kocha koszykówkę i że nie odpuści sobie zawodowstwa z powodu kilku wcześniejszych niewłaściwych decyzji i błędów, które zdarzyło mu się popełnić.

Andersen, jak sam mówił w wywiadach wtedy właśnie stał się „Wolnym Ptakiem”. Te dwa słowa wytatuował sobie kolorowymi literami na szyi. Tatuaże natomiast, którymi zdobił swoje ciało miały przypominać mu o jego złych i dobrych momentach życia, a także o tym, żeby nigdy się nie poddawać. Chris podkreślał później w wywiadach, że kiedy medytował i pracował nad swoją formą w trakcie przerwy odnalazł samego siebie na nowo.

 Powrót do NBA

 Chris wrócił do ligi NBA w 2008 roku, jako nowy człowiek. Kontrakt podpisał z nim jego stary klub, Denver Nuggets. W 71 meczach sezonu regularnego zdobywał średnio 6.4 pkt i 6.2 zbiórki grając średnio 20 minut na mecz, ale oprócz samej gry Andersen wnosił do drużyny coś jeszcze. Tym czymś była jeszcze większa energia, koncentracja, a przede wszystkim niesamowity spokój mentalny, którym potrafił podnosić całą drużynę, która wywalczyła wtedy świetny bilans w sezonie regularnym i awansowała do Play-Off mając za swój cel mistrzostwo ligi, ale odpadła z dalszej rywalizacji w Finale Konferencji Zachodniej.

To Andersen wywarł wtedy dobry wpływ na wielu zawodników, u których zapał do gry nieco wtedy opadł. Chris okazał się wtedy bardzo ważnym ogniwem w drużynie, mentorem dla wielu zawodników którzy nie poddali się po tej przegranej i znów uwierzyli na nowo w to, że mogą osiągnąć sukces i swoje cele w następnym sezonie.

Andersen pozostał w drużynie z Denver jeszcze przez trzy kolejne sezony, nie będąc co prawda zawodnikiem pierwszej piątki, ale grając na tym samym przyzwoitym poziomie, zdobywając średnio 6 punktów i 5 zbiórek na mecz, stając się bestią w obronie drużyny z Denver, która w każdym sezonie gry ze swoim charyzmatycznym zawodnikiem z kolorowymi tatuażami i coraz bardziej wymyślnymi fryzurami, zdobywała awans do Play-Offs. Kibice hali w Denver niemal na każdym meczu swojego ulubionego zespołu skandowali z trybun „Free Bird!” demonstrując tym samym swoje uwielbienie dla Andersena.

Przenosiny do Miami

Kontrakt Andersena z drużyną Denver wygasł w 2012 roku i zawodnik przez jakiś czas nie mógł znaleźć sobie nowego klubu, który byłby nim zainteresowany. W styczniu 2013 roku do Chrisa odezwali się Miami Heat, którzy podpisali z nim najpierw 10- dniowy kontrakt, a następnie umowę do końca sezonu 2012/13. W Miami Heat Andersen odnalazł się idealnie, będąc mocnym wsparciem z ławki dla LeBrona Jamesa, Chrisa Bosha i Dwyane’a Wayde’a. Zdobywał średnio 5 pkt, 4 zbiórki i 1 blok na mecz.

Andersen z LeBronem i resztą drużyny wspólnie awansowali do Play-Offs, gdzie przeszli każdą z rund eliminując po kolei każdą drużynę z konferencji wschodniej, aby awansować do samego Finału Ligi. Charyzmatyczny zawodnik zdobył wreszcie upragnione mistrzostwo, gdy w czasie Finałów NBA 2013 wspólnie z drużyną z Miami pokonali ekipę San Antonio Spurs w meczach 4-3.

Klub z Miami postanowił podpisać z nim nowy kontrakt. Andersen stał się ważnym zawodnikiem w rotacji trenera Erica Spoelstry, zdobywając w kolejnych dwóch sezonach średnie na poziomie 6 punktów i 5 zbiórek, spędzając średnio na parkiecie ponad 20 minut w meczu.

Wszyscy koledzy z drużyny Chrisa, w tym także Chris Bosh twierdzą, że Andersen nadal posiada tą swoją charakterystyczną cechę, którą jest umiejętność tworzenia świetnej atmosfery wśród zawodników i niesamowitej energii, która przydaje się bardzo w czasie meczów.

Wolny ptak

Chris Andersen to już weteran z kilkunastoletnim koszykarskim stażem. Dziś, podobnie jak to było w Denver i w Nowym Orleanie, nadal jest ulubieńcem kibiców, „Wolnym Ptakiem” który urzekł fanów koszykówki swoimi tatuażami, fryzurami, ale także swoim charakterem. Tym razem jest uwielbiany w Miami.

Przed sezonem, który rozpoczyna się już za parę tygodni pojawiały się spekulacje, jakoby zawodnik miał znów zmienić klub i znaleźć nowe miejsce zatrudnienia. Tak się jednak póki co nie stało i Chris prawdopodobnie zostanie w Miami na dłużej, gdzie nadal będzie znakomitym wsparciem w obronie drużyny z Florydy.

Chris Andersen kiedyś stracił to, co było dla niego najważniejsze, czyli koszykówkę. Ale nie poddał się i walczył o to, żeby wrócić na parkiety najlepszej koszykarskiej ligi świata, odnajdując przy okazji też to, co jest w życiu każdego człowieka bardzo ważne, czyli spokój ducha. Jak mówi:

„…Najważniejsze w życiu to pozostać wolnym i wiernym samemu sobie. Nieważne przez jak trudne sytuacje przechodzi się w życiu. Nie interesuje mnie to, czy ktoś będzie mnie rozumiał, czy też nie. Jestem szczęśliwy. Najważniejsze  w tym wszystkim jest pozostanie sobą i tylko sobą. To daje człowiekowi wolność i największe szczęście, aby iść swoją drogą i  nie być uzależnionym od nikogo i niczego i mentalnie wolnym…”

Oglądając grę Andersena, jego nieustępliwość, hart ducha i popisy na parkiecie w czasie meczów wydaje się, że faktycznie odnalazł w Miami miejsce, w którym być może pozostanie już do końca swojej koszykarskiej kariery.

 

Cytat pochodzi z artykułu:

-„Chris Andersen: The illustrated man” ze strony espn.go.com

(Na zdjęciu karta z wizerunkiem Chrisa Andersena)

andersen card 3

 

 

 

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s