Filigranowy Pressey

Drużyna Philadelphii 76ers w której niepodzielnie od kilku już lat rządzi charyzmatyczny Sam Hinkie, w zeszłym sezonie wytransferowała do Milwaukee Bucks swojego rozgrywającego Michaela Cartera-Williamsa. Transfer ten wywołał wiele kontrowersji zarówno wśród fanów drużyny z miasta Braterskiej Miłości, jak również był sporym rozczarowaniem dla samej drużyny „Szóstek”. Drużyna pozbyła się bowiem rozgrywającego, który w swoim debiutanckim sezonie zdobył nagrodę dla najbardziej wartościowego zawodnika wśród debiutantów. Cartera-Williamsa zastąpił później Ish Smith, którego współpraca na parkiecie z Nerlensem Noelem  przebiegała nadspodziewanie dobrze. Jednak i Smith latem odszedł z drużyny. Na początku nowego sezonu do drużyny z Philadelphii na pozycję rezerwowego rozgrywającego dołączył filigranowy, mierzący zaledwie 180 centymetrów Phil Pressey. Jak sobie radzi w drużynie z Philly do tej pory?

 Pressey, który rozgrywa aktualnie dopiero swój trzeci sezon w NBA zgłosił się do Draftu w 2013 roku grając przedtem trzy sezony w college’u,  gdzie w swoim ostatnim roku gry dla drużyny Uniwersytetu z Missouri zdobywał średnio 12 pkt, 7.1 asysty, 1.8 przechwytu i 3.3 zbiórki na mecz. Pressey nie został jednak wybrany przez żadną drużynę w drafcie, ale rozpoczął przygotowania do sezonu 2013/14 w Lidze Letniej w Orlando, kiedy to otrzymał szansę zaprezentowania swoich umiejętności w drużynie Boston Celtics.

 Pressey tą szansę wykorzystał i już po kilku tygodniach stał się pełnoprawnym zawodnikiem „Celtów”. W swoim pierwszym sezonie zdobywał średnio 2.8 pkt, 3.2 asysty i 1.4 zbiórki grając przy tym średnio 15 minut na mecz, więc niewiele. Swoich średnich statystycznych nie poprawił znacząco również rozgrywając swój drugi sezon w Bostonie, kiedy jego średnie punktowe wprawdzie wzrosły do 3.5 pkt na mecz, ale w asystach (średnio 2.3 na mecz) i w zbiórkach (1.6 na mecz) nie zmieniło się praktycznie nic. Warto jednak dodać, że zawodnik nie otrzymywał odpowiedniej ilości minut gry, bowiem grał średnio jeszcze krócej niż w swoim pierwszym sezonie w Bostonie, bo tylko średnio 12 minut na mecz.

Latem filigranowy Pressey pożegnał się z drużyną z Bostonu i podpisał niegwarantowany kontrakt z Portland Trail Blazers. W meczach przedsezonowych nie zachwycił jednak swoją grą sztabu szkoleniowego drużyny z Portland. W przegranym przez ekipę Blazers meczu przedsezonowym z Sacramento Kings, filigranowy Pressey w ciągu 27 minut gry zdobył 4 punkty, 5 asyst i 4 zbiórki, w innym meczu, tym razem z drużyną Lakers zdobył 6 punktów, 1 zbiórkę i 1 przechwyt w 12 minut. Pressey nie zrobił specjalnego wrażenia na szkoleniowcu Portland i wyleciał z drużyny.

Przed samym rozpoczęciem nowego sezonu Pressey pozostał więc bez zatrudnienia w żadnym klubie z ligi NBA. Sytuacja jednak zmieniła się, kiedy to drużyna Philadelphii 76ers otrzymała dodatkowe miejsce w składzie w miejsce Joela Embiida, który nie zagra w tym sezonie. Nieokrzesany właściciel drużyny „Szóstek”,  Sam Hinkie postanowił dać szansę młodemu zawodnikowi i podpisał z Presseyem kontrakt przydzielając mu rolę zmiennika na pozycji rozgrywającego.

Zawodnik w swoich pierwszych trzech meczach, które rozegrał już w koszulce drużyny z Philadelphii wprawdzie nie popisał się znowu zdobywając odpowiednio: 1 zbiórkę i 1 asystę w ciągu 3 minut w meczu z Milwaukee Bucks, 3 punkty, 1 przechwyt, 1 asystę i 1 zbiórkę w 8 minut w meczu z Cleveland Cavaliers, oraz 3 punkty, 3 asysty i 3 zbiórki w ciągu 11 minut w meczu z Orlando Magic. Nie były to więc imponujące mecze w wykonaniu zawodnika.

Pressey zagrał jednak zdecydowanie lepiej w swoim czwartym meczu w koszulce „Szóstek”. W meczu z Chicago Bulls otrzymał więcej czasu gry i wykorzystał go najlepiej jak potrafił.  W ciągu 13 minut gry zdobył 11 punktów i 5 asyst, mając przy tym 100 % skuteczność w rzutach zza linii 7,24 m. Pressey rzucił bowiem dwa razy za „3” i swoje dwie „trójki” trafił.

Drużyna Philadelphii 76ers wprawdzie przegrała swój kolejny mecz i była to już siódma przegrana w tym sezonie. Phil Pressey jednak zaczyna otrzymywać coraz więcej minut gry i powoli jego współpraca na parkiecie z resztą zawodników z Philly zaczyna wyglądać coraz lepiej.

W kolejnym meczu, tym razem z drużyną Toronto Raptors, który ekipa „Szóstek” rozgrywała w środę 11 listopada na własnym parkiecie, Pressey znów otrzymał więcej minut gry od trenera Bretta Browna i minuty te zamienił na 5 punktów, 2 zbiórki i 7 asyst. A wszystko to w ciągu 16 minut spędzonych na parkiecie. Kilka dni później, w przegranym co prawda znowu meczu z San Antonio Spurs, filigranowy zawodnik w ciągu 16 minut gry zdobył 8 punktów, 6 asyst i 3 zbiórki.

Kolejne mecze w wykonaniu Presseya to widoczny stopniowy postęp w skuteczności rzutów z gry. W meczu z Indiana Pacers rozegranym 18 listopada zawodnik zdobył 9 punktów, 5 asyst i 3 zbiórki, ale warto dodać, że jego skuteczność w rzutach była bardzo przyzwoita, Phil rzucił celnie 4 razy na 6 prób.

Oglądając grę Presseya, choć ograniczoną jeszcze zbyt małą ilością minut, można dostrzec, że ten filigranowy zawodnik zdecydowanie poprawił swoją pewność siebie na parkiecie, a także ma już zdecydowanie lepszy przegląd pola. Pressey przestał też bać się oddawać rzuty w ważnych momentach gry.

Filigranowy Pressey wydaje się pasować do wciąż rozwijającej się ekipy z Philadelphii i być może już niebawem stanie się ważnym punktem w składzie tej młodej drużyny.

(Na zdjęciu karta z wizerunkiem zawodnika z kolekcji Panini Pinnacle)

phil pressey card

 

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s