Larry Sanders nie kochał koszykówki

Mija dokładnie rok od momentu, kiedy Larry Sanders rozegrał w NBA swój ostatni mecz. Było to 23 grudnia 2014 roku. W tamtym meczu w koszulce Milwaukee Bucks Larry zdobył 5 punktów, 8 zbiórek, 3 asysty i 2 bloki przeciwko Charlotte Hornets. Na parkiecie przebywał 27 minut. Kilka dni później ligę obiegła informacja o tym, że z Sandersem jest coś nie tak i nie będzie na razie grał. Nikt nie wiedział co dzieje się ze znanym z różnych pozaboiskowych problemów zawodnikiem. „Gdzie jest Larry?!”- pytali dziennikarze i fani klubu z Milwaukee. Ale nikt nie potrafił wyjaśnić niedyspozycji silnego skrzydłowego ich ulubionej drużyny. Nikt nie wiedział o co chodzi. Sytuacja wyjaśniła się dopiero dwa miesiące później.

 Larry Sanders w koszykówkę grywał od małego. Już jako mały chłopiec brał czasem piłkę i szedł na okoliczne boisko, żeby porzucać, lub zagrać z kolegami mecz. Jako nastolatek grał na przyzwoitym poziomie. Po prostu. Koszykówka nigdy nie była dla niego czymś bardzo istotnym, lub czymś do czego przywiązywałby większą uwagę. Larry nie był koszykarskim zapaleńcem jak większość jego rówieśników. Larry po prostu od czasu do czasu grał w kosza.

 „…koszykówka nigdy nie była dla mnie tym, przy czym mogłem się wyluzować. Nie była dla mnie terapią, lub czymś w tym rodzaju. Zwykle aby się zrelaksować zamiast grać w koszykówkę, wolałem iść i narysować coś, lub zrobić coś podobnego. Moja intuicja podpowiadała mi właśnie to….”

Tak opowiadał niedawno o swoim stosunku do koszykówki Larry Sanders. Tak naprawdę, to Larry przejawiał już jako mały chłopiec  większe zdolności artystyczne, aniżeli sportowe. Uwielbiał rysować. I w sumie, to bardziej od gry w koszykówkę wolał po prostu pojeździć na deskorolce.

Ale pomimo tego, że nie traktował nigdy koszykówki aż tak serio, to grał w nią. Jego grę dostrzegł Kareem Rodriguez, trener drużyny w szkole średniej. Sanders był wysoki, silny i dysponował świetnymi warunkami do gry, można było bez wątpienia powiedzieć, że do gry w koszykówkę naprawdę się nadawał. Na tyle, żeby zdobywać średnio 19 punktów i 13 zbiórek na mecz grając w ostatniej klasie w swoim liceum Port St. Lucie na Florydzie. Został więc zauważony przez wielu ludzi, którzy przepowiadali mu świetlaną koszykarską przyszłość. Wszyscy mówili, że gra świetnie. Więc Larry grał.

Po ukończeniu szkoły średniej dostał się do college’u w stanie Virginia i tam  zaczął również grać w uniwersyteckiej drużynie VCU Ram’s Basketball Team. Larry był wysoki. Larry miał doskonałe warunki fizyczne. Larry łatwo zdobywał punkty i zbiórki. Nie było więc nic dziwnego w tym, że wybrał akurat ten sport podczas nauki w college’u.

W swoich pierwszych dwóch latach gry w college’u Larry świetnie sprawdzał się w roli obrońcy na parkietach NCAA. Na trzecim roku gry na studiach zdobywał średnio 14.4 pkt, 9.1 zbiórki i 2.6 bloku przy 53% skuteczności rzutów z pola. W college’u gra w kosza szła mu dobrze. Grał coraz lepiej. Niesiony pozytywnymi opiniami na temat swojej gry wtedy właśnie zdecydował, że zgłosi się do draftu. I Larry chcąc nie chcąc powoli stawał się po prostu koszykarzem.

Koszykówka to sport w sumie jak każdy inny. Ale jak każdy sport wymaga pewnej dyscypliny. Pewnego poświęcenia. Larry chciał grać, a przynajmniej tak myślał. Ale czy był gotowy do podjęcia dyscypliny i właśnie tego poświęcenia, tak potrzebnego dla odpowiedniego rozwoju młodego sportowca i to zarówno w sferze fizycznej, jak też mentalnej?

W drafcie w 2010 roku został wybrany już w pierwszej rundzie z 15 numerem przez Milwaukee Bucks. Debiutancki sezon w NBA nie był może dla Sandersa zbyt udany, zdobywał bowiem tylko 4.3 pkt, 3.0 zbiórki i 1.2 bloku na mecz, ale spędzał na parkiecie średnio tylko 14.5 minuty w 60 meczach sezonu regularnego.

W NBA Larry poznał czym jest tak naprawdę gra w koszykówkę na serio. Poznał czym jest presja. Czym są oczekiwania trenerów, sztabu przeróżnych ekspertów i nawet kolegów z drużyny. I z perspektywy czasu można śmiało powiedzieć, że wtedy Larry nie był na to wszystko jeszcze gotowy.

Na krótko został więc wysłany na zaplecze NBA, do NBD League, aby tam szlifować koszykarską formę i trochę się ogarnąć. Szybko jednak powrócił do składu drużyny z Milwaukee i rozpoczął swój drugi sezon w NBA.

W swoim drugim sezonie w lidze NBA Larry nie zrobił większych postępów. Oczekiwano od niego jednak czegoś więcej niż średnich na poziomie 3.6 pkt, 3.1 zbiórki i 1.5 bloku na mecz. Na dodatek z różnych powodów Sanders był w stanie zagrać tylko w 52 meczach sezonu regularnego. Nadal otrzymywał też niewiele minut gry, średnio grał bowiem 12. 5 minuty na mecz.

Po dwóch sezonach w NBA w czasie letniej przerwy Larry postanowił popracować bardziej nad sobą i swoją formą. Spędził lato ćwicząc sporo na siłowni, trenował także wiele elementów swojej gry, które zdecydowanie chciał poprawić. Poświęcał się dla koszykówki i to po jakimś czasie przyniosło oczekiwane efekty.

W swoim trzecim sezonie w NBA, pod koniec listopada 2012 roku Larry zdobył pierwszy raz w swojej karierze triple-double zaliczając 10 punktów, 12 zbiórek i 10 bloków w meczu przeciwko drużynie z Minnesoty. Sezon 2012/13 okazał się dla zawodnika najlepszym z dotychczasowych. Widać było, że poczynił zdecydowane postępy w grze, statystyki zresztą mówiły same za siebie: Larry zdobywał średnio 9.8 pkt, 9.5 zbiórki, 2.8 bloku i 1.2 asysty na mecz. Grał też już zdecydowanie więcej, bo średnio 27 minut na mecz. A presja? Jakoś sobie z nią radził. Przynajmniej tak to wyglądało.

Po sezonie 2012/13 coś jednak zmieniło się w zachowaniu Sandersa. Częściej bywał przygnębiony i rozkojarzony. Pomimo sukcesów koszykarskich nie wyglądał na szczęśliwego. Wiele osób z jego otoczenia mówiło, że to już nie ten Larry co kiedyś. Być może tak właśnie wpłynęły na niego trudy sezonu w lidze NBA, w którym przecież wykonał ciężką pracę i poczynił spore postępy. Zdobył przecież miejsce w podstawowym składzie drużyny.

Larry w jakiś sposób musiał odreagować. I znalazł na to sposób. Wcześniej jednak, w sierpniu 2013 roku podpisał kontrakt na 4 sezony gry w Milwaukee za 44 miliony $. Wydawało się, że wszystko idzie w dobrą stronę.

Presja w sporcie to coś naturalnego. Coś, co jest nieodłącznym elementem rywalizacji. Sportowcy trenują fizycznie, wydobywają z siebie siódme poty, żeby osiągnąć sukces. Najważniejsza jest forma fizyczna i właśnie do niej przykłada się największą wagę. Ale czy słusznie? Czy rzeczywiście sportowiec powinien koncentrować się najbardziej na swojej fizycznej formie? A co ze sferą psychiczną? W jaki sposób ktoś, kto nie jest przygotowany mentalnie do odnoszenia sukcesów da radę poradzić sobie ze znoszeniem trudów presji? Ta presja przecież siedzi nie w mięśniach, a w głowie każdego sportowca.

W grudniu 2013 roku Larry został zawieszony na 25 meczów. Powodem zawieszenia zawodnika przez ligę NBA była bójka w barze. Oprócz tego coraz częściej Larry popadał w konflikty z kolegami z drużyny, między innymi kiedy wdał się w kłótnię z Montą Ellisem, która przerodziła się w przepychankę. Często też nie zgadzał się z różnymi decyzjami sztabu szkoleniowego.

Wkrótce też wszystkich doszły słuchy o tym jakoby zawodnik miał znęcać się nad zwierzętami. Larry pewnej zimowej nocy pozostawił swoje psy w zimną noc na podwórku swojego domu. W kwietniu 2014 roku Larry oblał natomiast testy anty-narkotykowe, kiedy w jego organizmie wykryto obecność marihuany.

Sanders został po raz kolejny zawieszony. Kiedy wrócił, przepraszał:

 „…przepraszam całą organizację w Milwaukee i wszystkich fanów za moje niestosowne zachowanie. Biorę pełną odpowiedzialność za to, co zrobiłem…”

Po powrocie Larry grał dalej, ale większość osób z bliskiego otoczenia zawodnika widział, że z Larry’m nie wszystko jest tak jak wcześniej. Część osób podejrzewała nawet depresję.

Powoli z Larry’ego zaczynało wychodzić ciągłe napięcie spowodowane chęcią, czy wręcz przymusem odniesienia sportowego sukcesu. NBA to już nie szkoła średnia. To już nawet nie college, gdzie trenerzy poklepią cię po plecach kiedy masz gorszy dzień i powiedzą „nie martw się, wszystko jest OK”.

Larry w sezonie 2013/14 zagrał tylko w 23 meczach sezonu regularnego zdobywając średnio 7.7 pkt, 7.2 zbiórki i 1.7 bloku na mecz. W międzyczasie na ciele zawodnika zaczęły pojawiać się liczne tatuaże, a na swoich dłoniach Larry tatuował sobie wersety z Biblii. Jeden z jego przyjaciół mówił, że w tamtym sezonie kiedy Larry bywał często zdenerwowany w czasie meczów, wystarczyło, że spojrzał na swoje dłonie i przeczytał jakiś fragment Biblii by po chwili się uspokoić. Larry czuł, że coś z nim jest nie tak, ale nie mógł niestety pojąć co dokładnie.

Lato 2014 roku Sanders spędził na treningach i rozpoczęciu wszystkiego na nowo. Chciał udowodnić wielu osobom z koszykarskiego środowiska, a także chyba samemu sobie, że potrafi grać w koszykówkę na miarę NBA i swojego kontraktu, który podpisał rok wcześniej i który przecież opiewał na niemałą sumę. Wziął się więc za treningi i znów spędzał latem sporo czasu na siłowni i w hali doskonaląc poszczególne elementy swojej gry.

Sezon 2014/15 Larry rozpoczął nieźle, grając średnio 21 minut w każdym meczu. Grał na przyzwoitym poziomie i sprawiał nawet wrażenie zawodnika zdecydowanie bardziej dojrzałego mentalnie. Uspokoił się i po prostu dojrzał. Pod koniec listopada zaliczył nawet bardzo udany występ w wygranym meczu przeciwko drużynie Minnesota Timberwolves, w którym zdobył 15 punktów, 7 zbiórek, 2 asysty i 5 bloków.

Na początku grudnia znów jednak zaczął grać nieco gorzej i sprawiał często wrażenie jakby nieobecnego kiedy siedział na ławce rezerwowych podczas meczów drużyny z Milwaukee.

23 grudnia drużyna „Kozłów” z Milwaukee podejmowała u siebie Charlotte Hornets. Larry tego występu nie zaliczył do zbyt udanych. Trafił tylko 1 ze swoich 6 rzutów z gry, resztę punktów zdobywając z linii rzutów osobistych. Zebrał z tablic 8 piłek, dodał 3 asysty i 2 bloki.

Kilka dni później nie pojawił się już w składzie swojej drużyny, która rozgrywała mecz w Atlancie z tamtejszymi Hawks. Podobnie sytuacja wyglądała w kolejnych siedmiu meczach. Larry’ego Sandersa w składzie klubu z Milwaukee po prostu nie było. Nikt nie potrafił wyjaśnić z jakiego powodu.

W końcu trener Jason Kidd zabrał w tej sprawie swój głos i wyjaśnił lakonicznym tonem podczas konferencji prasowej, że nie potrafi powiedzieć kiedy Larry znów pojawi się w koszulce „Kozłów” i czy w ogóle to jeszcze nastąpi w tym sezonie. W Internecie zawrzało, wszyscy myśleli bowiem, że po raz kolejny Sanders ma problemy z narkotykami.

Okazało się to jednak tylko plotkami, bowiem na początku stycznia Larry pojawił się na ławce rezerwowych swojej drużyny ubrany w…garnitur. Porozmawiał jednak chwilę z dziennikarzami i powiedział im, że czuje się wspaniale będąc znów wśród swoich kolegów z drużyny i że aktualnie pracuje nad pewnymi rzeczami, które mają pomóc jego zdrowiu fizycznemu i psychicznemu, ale nie potrafi podać żadnego konkretnego terminu swojego ewentualnego powrotu na parkiet.

W tym właśnie okresie Larry próbował poradzić sobie w znalezieniu źródeł swoich niewyjaśnionych problemów, które nie pozwalały mu powrócić do gry w koszulce klubu z Milwaukee. Kilkanaście dni później znów pojawił się podczas konferencji prasowej na której powiedział tylko, że nadal próbuje rozwiązać pewne sprawy i że jeżeli nie uda mu się tego zrobić, będzie mało prawdopodobne, żeby nadal grał w koszykówkę.

Nikt nie wiedział o co chodzi. Niemal wszyscy jednak byli pewni, że Larry został nieoficjalnie zawieszony przez ligę za kolejne eksperymenty związane z  paleniem marihuany. Wkrótce jednak te domysły miały okazać się nieprawdą. Larry po prostu nie chciał już grać w koszykówkę.

Na przełomie stycznia i lutego Larry wziął udział w 30-dniowym programie terapeutycznym, który miał na celu poprawę jego kondycji psychicznej. W trakcie tej terapii sporo medytował. W kilku wywiadach mówił, że medytacja okazała się dla niego wspaniałym doświadczeniem. Pozwalał bowiem wreszcie uwalniać się swoim myślom i pozwalać im biec tam, gdzie chcą. Dzięki obserwacji swoich myśli w trakcie licznych medytacji dowiadywał się stopniowo czego sam tak naprawdę pragnie. Tym czymś z pewnością nie była koszykówka.

Pod koniec lutego natomiast wreszcie wyjaśniło się natomiast wszystko. Larry pojawił się w opublikowanym w Internecie na łamach The Players Tribune filmie, w którym wyjaśnił szczegółowo powody swojej nieobecności na parkietach NBA i przyznał, że kończy swoją karierę zawodowego koszykarza. Nie mógł już robić dalej tego, czego po prostu nie chciał.

„…nie mogę robić czegoś na pół gwizdka. Kiedy coś robię, poświęcam się temu całym sobą.(…) Koszykówka nie jest tym, czego pragnę.(…) Jestem Larrym Sandersem. Jestem ojcem, artystą, jestem pisarzem i malarzem. A tylko czasami gram w koszykówkę…”

Tak brzmiało oświadczenie Larry’ego. W jednym z wywiadów, którego udzielił jakiś czas później poruszył też bardzo istotną kwestię związaną z tym w jak młodym wieku dostają się do NBA i innych sportowych lig zawodnicy. Larry powiedział, że większość osób nie rozumie tego, że zawodnicy, którzy zaczynają przygodę z profesjonalnym sportem to jeszcze nie ukształtowani w pełni ludzie, którzy nadal jeszcze się rozwijają. Mają prawo popełniać błędy i nie wiedzieć, czy sport to na pewno to, co chcą robić w swoim życiu. Często ci młodzi ludzie nie potrafią w pełni rozpoznawać swoich emocji i prawdziwych pragnień. Nie są po prostu w pełni dojrzali.

I właśnie tak było z Larry’m. On popełnił kiedyś błąd decydując się na karierę profesjonalnego sportowca. Dopiero po pięciu latach zrozumiał, że to co robił nie było tym, co tak naprawdę chciał robić i czego pragnął. Przez to grając przez pięć sezonów w Milwaukee Bucks zmagał się z zaburzeniami lękowymi i depresją.

Sport to podobno w 90% siła mentalna, a tylko w pozostałych 10% siła fizyczna. Larry takiej siły psychicznej nie miał. Nie cieszyły go mecze w koszulce Bucks, tłumy uradowanych kibiców, kiedy zdobywał kolejną zbiórkę, punkty czy blok. To wszystko tylko go osłabiało i sprawiało, że stawał się coraz bardziej nieszczęśliwym człowiekiem. Dopiero będąc już w pełni ukształtowanym, ale jeszcze młodym człowiekiem zrozumiał, że musi zmienić swoje życie. I Larry właśnie to zrobił. Zdobył się na odwagę i postanowił walczyć o siebie, ale już nie biegając po parkietach NBA w zielonej koszulce drużyny z Milwaukee.

Dzisiaj Larry pewnie namaluje kolejny obraz, napisze następny wiersz, lub po prostu pojeździ na deskorolce. Być może zaprojektuje też jakiś nowy model. I choć nie ma przy sobie piłki do koszykówki, na jego twarzy wreszcie jest to, co najważniejsze. Niczym nieskrępowany uśmiech szczęśliwego człowieka.

(Cytaty pochodzą z artykułu „The battle within Larry Sanders” ze strony espn.go.com)

Na zdjęciu karta z wizerunkiem zawodnika z kolekcji Panini Court Kings

larry sanders

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s