Weterani koszykówki

Jako że nie należę już do graczy z grupy rookies ostatnio zacząłem zastanawiać się nad tym ile jeszcze pogram w koszykówkę. Nie czuję się co prawda na tyle lat ile mam ( a jestem dobrze po „30”), choć przyznać muszę, że zdarza się, że mój wiek daje już o sobie znać i muszę czasami po prostu sobie darować i zamiast zagrać w kolejnym meczu przychodzę na boisko tylko porzucać, albo wybieram po prostu spacer po parku.

 Te przemyślenia skłoniły mnie do tego, aby poszukać jak wielu aktualnie grających w NBA zawodników jest starszych ode mnie, lub równych mojemu wiekowi. Chciałem utwierdzić się w przekonaniu, że po trzydziestce nadal można z powodzeniem cieszyć się koszykówką i grać na przyzwoitym poziomie.

W pierwszej kolejności przyszedł mi na myśl Kobe Bryant, który swoją karierę koszykarską zamierza zakończyć w tym sezonie. Ale od razu po Bryancie pomyślałem o Alu Harringtonie. Pamiętam, że kiedyś, a było to chyba dokładnie w roku 1999 ucieszyłem się, że do NBA dostał się gracz, który był urodzony w roku 1980. Harrington był co prawda ode mnie starszy o dwa lata, ale wtedy sprawiło mi radość, że wreszcie będę mógł oglądać na parkietach NBA zawodnika który jest moim rówieśnikiem. Al Harrington swoją karierę zaczynał w Indianie Pacers i spędził tam pierwsze sześć sezonów na parkietach NBA. Później grał jeszcze między innymi w Atlancie, Golden State Warriors, Orlando Magic i Washington Wizards. W zeszłym roku natomiast zakończył swoją koszykarską karierę.

Jakiś czas temu zacząłem więc przeszukiwać składy poszczególnych drużyn, aby tam znaleźć kogoś jeszcze, kto daje radę na parkietach NBA, a jest już weteranem. Poszukałem trochę i udało mi się znaleźć kilka interesujących nazwisk. Okazało się, że moich rówieśników, którzy z powodzeniem radzą sobie w NBA jest sporo.

Pierwszym zawodnikiem wśród weteranów, których znalazłem wśród składów drużyn z NBA jest Tayshaun Prince, który urodził się w roku 1980. Aktualnie zawodnik ten gra w drużynie Minnesota Timberwolves. W tym sezonie notuje średnio 3.4 pkt, 1.0 asysty i 2.1 zbiórki na mecz. Nie są to więc statystyki zbyt imponujące, ale pamiętam dość dobrze styczniowy mecz „Leśnych Wilków” w którym to ekipa z Minneapolis podejmowała na własnym parkiecie Phoenix Suns i w tym właśnie meczu Prince wyglądał na parkiecie naprawdę dobrze, biorąc udział niemal w każdej akcji swojej drużyny. W tamtym meczu zdobył 6 punktów, 4 zbiórki i 3 asysty, a drużyna z Minnesoty wygrała.

Prince w drużynie z Minneapolis w tym sezonie pełni bardziej rolę mentora dla młodszych zawodników, dlatego więc jego statystyki są takie jakie są. Ale warto pamiętać, że jeszcze w poprzednim sezonie grając w sumie w trzech klubach: Memphis Grizzlies, Boston Celtics i Detroit Pistons zdobywał średnio 7.3 pkt na mecz grając na skuteczności 65% celnych rzutów z gry, a zdarzały mu się też mecze, w których zdobywał po kilkanaście punktów.

Drugim weteranem o którym warto wspomnieć jest Steve Blake, również urodzony w roku 1980. Blake zeszły sezon spędził w Portland Trail Blazers, natomiast w tym sezonie reprezentuje barwy klubu z Detroit. Jego średnie w tym sezonie to 4.3 pkt, 3.0 zbiórki, 1.6 asysty. Blake w styczniu zagrał jednak tylko w dwóch meczach. Zawodnik znany jest ze swojego rzutu za trzy, który w trakcie wielu sezonów gry w NBA zdążył opanować do perfekcji.

Jeszcze dwa lata temu grając w Los Angeles Lakers zdobywał średnio 9.5 pkt, 3.8 zbiórki i 7.6 asysty na mecz.  W poprzednim sezonie zaliczył regres, ale to naturalna kolej rzeczy jeżeli chodzi o grających weteranów.

Przeglądając składy drużyn z NBA nie sposób nie natknąć się na Andre Millera, który to zawodnik urodził się w roku 1976 i w tym sezonie grając dla Minnesoty Timberwolves skończy 40 lat. Być może ten sezon będzie jego ostatnim w bogatej karierze, ale póki co Miller nadal jest ważnym ogniwem w rotacji „Leśnych wilków”. Co prawda nie gra zbyt wiele, bo tylko nieco ponad 10 minut na mecz, ale zdarzało mu się w tym sezonie grać dłużej, jak choćby w meczu z listopada 2015 przeciwko Sacramento Kings, w którym grając przez ponad 19 minut zdobył 12 punktów, 4 asysty, zbiórkę i przechwyt. Miller w NBA znany jest ze swojego pseudonimu „Professor”.

W trakcie swojej bogatej kariery koszykarskiej Miller wielokrotnie udowadniał wszystkim jak ważną rolę w koszykówce pełni nie tylko sam trening, ale także przygotowanie mentalne i właściwy tryb życia. Zawodnik nazywany jest „Profesorem” ze względu na swoją niesamowitą inteligencję w grze, a także za swój niewątpliwy atut jakim jest umiejętność podawania piłki w najlepszym możliwym momencie- tak, aby zawodnik otrzymujący od niego podanie miał najłatwiejszą drogę do zdobycia punktów jaka tylko jest możliwa. „Profesor” jest wciąż jednym z najlepiej podających zawodników w lidze NBA.

Andre Miller w poprzednim sezonie grał w dwóch klubach. W Washington Wizards grając u boku Marcina Gortata i Nene zdobywał średnio 3.6 pkt, 1.5 zbiórki i 2.8 asysty w 51 meczach sezonu regularnego. W lutym przeszedł do Sacramento Kings, gdzie w dalszych 30 meczach zdobywał średnio 5.7 pkt, 2.5 zbiórki i 4.7 asysty. W Sacramento dysponował jednak trochę większą ilością minut gry.

Obserwując natomiast grę Millera już w koszulce „Leśnych Wilków” śmiało można stwierdzić, że ten 39-letni weteran nie stracił nic ze swego koszykarskiego kunsztu i nadal dysponuje tymi samymi wartościowymi cechami w grze, jakie charakteryzowały go w trakcie całej koszykarskiej kariery. Miller wciąż potrafi solidnie rozgrywać akcje, ma nadal niesamowity przegląd pola i świetnie „czyta grę”, co przekłada się na jego celne podania do innych zawodników znajdujących się na czystych pozycjach.

Kolejnym weteranem o którym warto napisać jest z pewnością Pablo Prigioni. Koszykarz rodem z Argentyny jest ewenementem jeśli chodzi o swój debiut w najlepszej koszykarskiej lidze świata. Zawodnik ten zagrał w NBA dopiero mając 35 lat. Prigioni, który gra na pozycji rozgrywającego został dostrzeżony przez sztab szkoleniowy klubu New York Knicks po swoim bardzo udanym sezonie 2010/11, kiedy to grał w Realu Madryt.

W swoim pierwszym sezonie w NBA ten weteran grając w 78 meczach sezonu regularnego zdobywał średnio 3.5 pkt, 1.8 zbiórki i 3 asysty na mecz grając średnio przez 16 minut w meczu. W swoim drugim sezonie w Nowym Jorku poprawił nieco swoje statystyki, a następnie przeniósł się do Houston Rockets. Szybko jednak wrócił do Nowego Jorku i w zeszłym sezonie mając już 38 lat zdobywał średnio 4.7 pkt, 2 zbiórki, 2.5 asysty i 1.2 przechwytu na mecz.

Prigioni aktualnie gra w Los Angeles Clippers, gdzie zdobywa średnio 2 punkty, 2 zbiórki i 2 asysty spędzając na parkiecie średnio 14 minut na mecz.

Poszukując w składach drużyn weteranów nie sposób ominąć Jamala Crawforda z Los Angeles Clippers. Ten urodzony w 1980 roku rzucający obrońca wybrany został w pierwszej rundzie draftu w 2000 roku z numerem 8 przez Cleveland Cavaliers. W koszulce Cavs jednak nigdy nie zagrał, został bowiem od razu wymieniony do Chicago Bulls, gdzie spędził pierwsze cztery sezony gry w NBA. Swoją karierę kontynuował później w New York Knicks, Golden State Warriors, w Atlancie Hawks i w Portland Trail Blazers, by w 2012 roku wylądować w Clippers.

Crawford w tym sezonie notuje średnio 13 pkt, 2.1 asysty i 1.7 zbiórki na mecz, natomiast w maju 2014 roku otrzymał nagrodę dla najlepszego rezerwowego za sezon 2013/14. Sporo mówiło się ostatnio o tym jakoby drużyna Clippersów miała zrezygnować z usług tego doświadczonego gracza i wytransferować go do innego klubu, póki co jednak Jamal pozostaje w składzie drużyny z Los Angeles.

Mo Williams z Cleveland Cavaliers to kolejny weteran i to w dodatku z mojego rocznika ’82. Niewysoki, bo mierzący zaledwie 185 cm Williams to typowy rozgrywający, który mimo upływu lat wciąż gra na wysokim poziomie. Jeszcze w zeszłym sezonie grając w Minnesocie Timberwolves i w Charlotte Hornets notował średnio 12.2 pkt, 2.4 zbiórki i 6.4 asysty na mecz (w koszulce klubu z Minnesoty), natomiast po przeprowadzce do Charlotte zawodnik ten grał jakby odrodził się na nowo i zdobywał średnio 17.7 pkt, 2.8 zbiórki i 6 asyst na mecz.

W tym sezonie popularny Mo grając obok LeBrona Jamesa i Kyrie’go Irvinga nie imponuje już takimi statystykami jakie notował w Minnesocie, czy też w Charlotte, zdobywa bowiem tylko 9.7 pkt, 2 zbiórki i 3 asysty, ale należy dodać, że ma to związek z ograniczoną ilością minut do dyspozycji na grę jakie otrzymywał jeszcze do niedawna od zwolnionego ze stanowiska głównego trenera Cavs Davida Blatta. Williams w poprzednim sezonie grał średnio przez 30 minut na mecz, natomiast w tym sezonie otrzymuje do dyspozycji nieco ponad 20 minut na mecz.

Miejmy nadzieję, że wraz ze zmianą szkoleniowca drużyny z Cleveland to się zmieni i Mo będzie miał więcej okazji do zaprezentowania swojego potencjału, który wciąż w tym zawodniku jest spory.

Grający w charakterystycznych goglach Kirk Hinrich z Chicago Bulls to kolejny weteran o którym warto wspomnieć. Urodzony w 1981 roku „Kapitan Kirk” jak mówią na niego koledzy z drużyny wybrany został w drafcie w 2003 roku z numerem 7 przez drużynę z Chicago. W koszykówkę grał od dziecka, bowiem od szkoły podstawowej aż do końca szkoły średniej trenował go jego ojciec, który był zresztą trenerem koszykówki. Ten mierzący 193 centymetry rozgrywający spędził w Chicago pierwsze 7 sezonów, by następnie kontynuować grę w klubie Washington Wizards, a następnie spędzić jeden sezon w Atlancie Hawks.

W 2012 roku Kirk powrócił do Chicago Bulls, a w zeszłym sezonie notował średnio 5.7 pkt, 1.8 zbiórki i 2.2 asysty mając do dyspozycji średnio 24 minuty na mecz. W tym sezonie „Kapitan Kirk” gra już nieco gorzej, bowiem zdobywa średnio tylko 3.8 pkt, 1.6 zbiórki i 1.6 asysty, ale otrzymuje mniej minut do dyspozycji na grę. Warto też wspomnieć, że Hinrich mimo upływu lat nadal nie zapomniał jak się rzuca za „trzy” i nawet grając mniej rzuca zza linii 7,24 m. na skuteczności wynoszącej 43%. Zawodnik szczególnie upodobał sobie rzucanie z lewego lub prawego rogu parkietu i takie właśnie rzuty są jego znakiem rozpoznawczym.

Grający na pozycji silnego skrzydłowego w Orlando Magic Channing Frye to następny weteran. Urodzony w 1983 roku Frye wybrany został w drafcie 2005 roku z numerem 8 przez New York Knicks. Swoje najlepsze lata gry podobnie jak większość weteranów z pewnością ma już za sobą, ale Channing Frye zajmuje w tym zestawieniu weteranów miejsce szczególne, przeszedł bowiem jakiś czas temu coś, co mogło zakończyć jego koszykarską karierę wcześniej.

W 2012 roku zdiagnozowano u niego wirus serca, który powodował jego powiększanie się. Frye opuścił cały sezon 2012/13 i przeznaczył ten okres na leczenie, które na szczęście dla zawodnika okazało się sukcesem.

W sezonie 2013/14 zawodnik powrócił do gry i w koszulce Phoenix Suns grał naprawdę świetnie zdobywając we wszystkich 82 meczach sezonu regularnego średnio 11.1 pkt, 5.1 zbiórki i 1.2 asysty na mecz. W 2014 roku Channing Frye przeniósł się do Orlando Magic, gdzie w zeszłym sezonie zdobywał średnio 7.3 pkt, 4 zbiórki i 1.3 asysty na mecz, natomiast ten sezon to już lekki regres, zawodnik bowiem zdobywa tylko 5.3 pkt, 3.3 zbiórki i 1 asystę na mecz, ale podobnie jak inni weterani otrzymuje mniej minut do dyspozycji na grę. Frye wciąż jednak jest ważnym ogniwem w młodym zespole z Orlando i oprócz samej gry pełni w drużynie również rolę mentora.

Matt Barnes z Memphis Grizzlies to kolejny zawodnik o którym trzeba wspomnieć wymieniając weteranów z NBA. Ten mierzący 201 cm niski skrzydłowy jeszcze w zeszłym sezonie był ważnym elementem w rotacji trenera Doca Riversa z Clippers i zdobywał średnio 10 pkt, 4.0 zbiórki i 1.5 asysty na mecz. Po sezonie klub jednak postanowił pozbyć się go ze swojego składu i Barnes znalazł miejsce w rotacji klubu z Memphis. W tym sezonie w koszulce Grizzlies zdobywa średnio 8.8 pkt, 5 zbiórek, 1.7 asyst i 1.2 przechwytu na mecz.

Barnes, którego znakiem rozpoznawczym jest charakterystyczna fryzura i liczne tatuaże nie za bardzo lubi się z trenerem New York Knicks, Derekiem Fisherem. Ten bowiem aktualnie jest z byłą żoną grającego w Memphis zawodnika i obydwaj panowie mieli ostatnio niezbyt miłą pogawędkę między sobą w trakcie przerwy w meczu swoich drużyn. Skończyło się na dyskwalifikacji Barnesa na 2 mecze i karze finansowej za niecenzuralne słowa , które Barnes skierował do Fishera.

Mimo upływu lat Matt Barnes wciąż imponuje swoim atletyzmem na parkiecie, nadal świetnie blokuje i kiedy ma dobry dzień potrafi zaliczyć kilka przechwytów w meczu. Nie jest już tak dobry w rzutach za „trzy” jaki był jeszcze parę sezonów temu, ale to wciąż zawodnik, który w rotacji swojej drużyny potrafi odgrywać ważną rolę.

Spośród weteranów z NBA wybrałem właśnie tych graczy, są to bowiem moi ulubieńcy. Oprócz wyżej wymienionych jest jeszcze wielu innych wartościowych koszykarzy, między innymi: Kevin Garnett z Minnesoty Timberwolves, Mike Dunleavy Jr. z Chicago Bulls, James Jones z Cleveland Cavaliers, Tyson Chandler z Phoenix Suns, Anderson Varejao z Cleveland Cavaliers, Kyle Korver z Atlanty Hawks, Louis Scola z Toronto Raptors, Nene z Washington Wizards, Kevin Martin z Minnesoty Timberwolves, Tim Duncan z San Antonio Spurs i wielu innych.

Nie napisałem również o Chrisie Andersenie, ale o nim możecie akurat przeczytać tu: https://rzutzdystansu.wordpress.com/2015/10/16/wolny-ptak-chris-andersen/ Nie wspomniałem też o Chrisie Boshu z Miami Heat, który również jest moim ulubieńcem w NBA, a także o urodzonym w 1977 roku rzucającym obrońcy Jasonie Terrym z Houston Rockets. Pozwolę sobie natomiast napisać parę słów o sobie, bowiem wśród tych weteranów jestem też…ja.

Nie gram co prawda w NBA, ale grywałem w koszykówkę trochę w czasach szkoły podstawowej i na początku liceum. Lubiłem wtedy najbardziej zbierać piłkę z tablic i z tego co pamiętam rozgrywać piłkę. Tak się jednak ułożyło, że będąc w szkole średniej w którymś momencie zapomniałem o koszykówce i odstawiłem ją na ponad 10 lat. Żałuję tego, ale cóż, tak to po prostu czasem bywa.

Cztery lata temu zacząłem znowu przychodzić co jakiś czas samemu na osiedlowe boisko i przypominałem sobie grę trenując rzuty osobiste. Po jakimś czasie zacząłem trenować kozłowanie i rzuty z półdystansu. Pierwsze lato z przypominaniem sobie koszykówki spędziłem właśnie w ten sposób, podobnie było zresztą w następnym roku.

Nie grałem w żadnych meczach koszykówki, nie miałem bowiem takiej kondycji, która pozwalałaby mi na wzięcie udziału w normalnym meczu. Możecie o tym zresztą przeczytać tu:  https://rzutzdystansu.wordpress.com/2015/04/17/czekajac-na-celny-rzut/

Poprzednie lato natomiast spędziłem już sporo grając w meczach na osiedlowym boisku. Zdobywałem nie raz nawet po kilkanaście punktów w meczach 3 na 3, udawało mi się też zbierać piłki z tablic. Nauczyłem się od nowa rzutów za trzy punkty i chyba pierwszy raz potrafię grać nieźle w obronie. Jestem też zawodnikiem drużyny w amatorskiej lidze koszykówki, a ta wymyślona ponad sto lat temu w Kanadzie przez Jamesa Naismitha gra od kilku lat znowu jest moją pasją.  I właśnie dlatego obok zdjęć z kartami weteranów z NBA wrzucę również swoje zdjęcie.

Grajcie w koszykówkę i pamiętajcie, że weterani też potrafią!

(Na zdjęciu karty z wizerunkami koszykarzy z kolekcji Panini, oraz 2 moje zdjęcia)

jamal crawford cardmatt barnes card 2 kirk hinrich card 2steve blake cardmo williams card 2channing frye card pablo prigioni cardblog kosz 1 arek aaron kosz 5

 

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s