Jeżeli niebo jest boiskiem

A więc będę rzucał. Znowu staję na linii półdystansu i wiem, że za chwilę zrobię te swoje pięćdziesiąt prób rzutowych z lewej i z prawej strony boiska. A później następne pięćdziesiąt. Wiem jaki jest mój rekord trafionych rzutów z półdystansu na 50 prób. Może dziś ustanowię nowy? Spróbuję. Nade mną błękitne niebo, letnie promienie Słońca, a obok ten przyjemny cień, który daje Klon rosnący tuż za tablicą. Wszystko to pozwala mi delektować się w pełni każdym rzutem i tym, że znowu tu jestem. Na boisku.

Czasami kiedy tak rzucam swoją piłką do obręczy, zdarza się, że ktoś wpadnie. A czasem to ja przyjdę z kimś. I wtedy gramy. Gramy i gadamy. O wszystkim i o niczym. O tym, że Kevin Durant będzie w nowym sezonie mierzył się z falą hejtu po swoim przejściu do Golden State Warriors. O Derricku Rose, który w Nowym Jorku w koszulce „Knicksów” zacznie nowy etap swojej kariery. Czy Minnesota Timberwolves w końcu wymienią Ricky’ego Rubio? Cóż, nie jestem jego fanem, więc przyznam, że na miejscu GM’ów z Minny chętnie wyciągnąłbym za niego choćby Brandona Knighta z Phoenix.

Staję na linii rzutów osobistych. 10 prób. W obręcz piłka wpada siedem razy. Spoglądam w górę. Na błękitnym niebie pojawiło się kilka chmur. Ale Słońce świeci wciąż naprawdę mocno. Właśnie to lubię najbardziej. Lato w pełni. A tu ja i moja piłka.

 Kiedy jestem z kimś na boisku, często gadamy też o mojej piłce Spaldinga. Wygląda jakby grała nią bardzo długo drużyna profesjonalistów, którzy nie oszczędzali jej ani przez chwilę w żadnym meczu. Ale nie. To nie oni grali tą piłką. To ja nią grałem. Piłka wcale nie jest taka stara, bo ma dopiero dwa lata. Tyle, że kiedy nią grałem, to grałem na 100%. Kiedy pierwszy raz wziąłem ją do ręki w sklepie sportowym wiedziałem, że to będzie dłuższa znajomość. A później odbijałem ją już na boisku. Pierwsze rzuty nie chciały wpadać, ale po jakimś czasie piłka zaczęła się mnie słuchać i wpadała w czerwoną obręcz coraz częściej.

Kiedy z kimś gram i rozmawiamy, pojawiają się często tematy nie związane z koszykówką.

-Na bazarkach można już kupić polskie brzoskwinie, wiesz?

-Serio?

-Tak. A niedługo będą śliwki.

-Rewelacja!

-Wiem.

-Wiesz co?

-Co?

-Ostatnio mam ochotę przeczytać jakąś książkę. Chciałbym ogarnąć te opowiadania Kafki, które niedawno się ukazały, ale jakoś nie mogę się za nie zabrać. Może spróbuję w przyszłym tygodniu.

-Kafka był trochę dziwakiem.

-A ja myślę, że nie. Dostrzegał po prostu c o ś  w i ę c e j.

*

Ostatnio rozmawialiśmy znowu o koszykówce, a konkretnie o trikach. Nauczyłem się na przykład niedawno nowego triku, który polega na podbiciu piłki do góry kiedy leży na asfalcie. Fajnie, bo nie wiedziałem wcześniej jak inni to robią. A teraz już wiem.

Muszę przyznać, że naprawdę przyjemnie kozłuje mi się tą wysłużoną piłką. Kozłuję, robię zwód, jeden, drugi i rzucam. Tym razem niecelnie. Wokół nie ma nic, oprócz szumu wiatru i liści na drzewach rosnących wokół boiska. Dźwięk odbijanej o jasno-brązową nawierzchnię pomarańczowo-szarej piłki też tworzy klimat, który lubię.  Moja piłka jest tak starta, że przy rzucaniu nie ma już takiego chwytu jak kiedyś. Ale wciąż można nią grać. Jest dźwięk odbijanej o asfalt piłki i jest też dźwięk piłki wpadającej idealnie w metalową siatkę. To jest niesamowite! Kiedy znowu trafiam czuję, jakby to boisko było w niebie. Prawie tak jak w tej książce. Szkoda, że nie wydali jej jeszcze w Polsce.

Gramy więc z kumplem dalej i zastanawiamy się czasem też, czy w ciągu następnych dwóch, lub może trzech sezonów będziemy mieli kolejnego Polaka w NBA. Czy ktoś przejmie chwałę po Marcinie Gortacie? Jakiś czas temu Olek Czyż grał w lidze letniej w Milwaukee Bucks. Trzymałem kciuki, żeby udało mu się dostać do składu tego klubu. Ale niestety nie udało mu się. W zeszłym roku miałem nadzieję, że jakiś klub zwróci uwagę na Mateusza Ponitkę, który próbował swoich sił w drafcie. Nie został wybrany przez żadną drużynę, ale został zaproszony na kilka treningów pokazowych w paru klubach. To już coś. Ale wciąż próbuje robić wszystko co tylko może, żeby kiedyś zagrać na którymś z parkietów najlepszej koszykarskiej ligi świata. Oby mu się udało. Jego boiskowy szczyt, właśnie to przysłowiowe „boiskowe niebo” jest właśnie tam, w NBA.

Wracam znowu do swojej rzeczywistości. Moim szczytem marzeń też kiedyś była gra w szkole sportowej i być może w jakimś klubie z polskiej ligi. Nie udało mi się spełnić tego marzenia, ale nie narzekam. Mam jeszcze inne. Poza tym gram przecież często na najlepszym boisku świata, tym osiedlowym. Na boisku które na nowo obudziło we mnie pasję do gry po wielu latach bez koszykówki.

W zeszłym roku częściej grałem w meczach 5×5 i sprawiało mi to dużą przyjemność, ponieważ dawno już nie grałem w meczach rozgrywanych w pełnych składach. Z kolei tej wiosny zacząłem trochę więcej grać w meczach jeden na jednego. Dzięki temu nauczyłem się nowych rzeczy. Myślałem wcześniej, że tajniki gry w koszykówkę można pogłębiać tylko i wyłącznie w tych „normalnych” meczach, kiedy gra dziesięciu zawodników. Ale to nieprawda. Kiedy gram z kimś dobrym jeden na jednego, to wtedy muszę też uruchomić swoje mięśnie i umysł na tyle, żeby potrafić  coś zrobić. C o ś  w i ę c e j. Coś, co pozwoli mi na zdobycie punktów i być może też na wygranie meczu.

Jest późne, kolejne letnie popołudnie. Wchodzę na boisko z przewieszoną na ramieniu torbą, z której wyjmuję tą swoją startą piłkę. Może dziś też ktoś przyjdzie pograć? Robię rozgrzewkę, a później staję naprzeciw tablicy z nieco zdezelowaną srebrną obręczą, na której wiszą resztki metalowej siatki. Odbijam spokojnie piłkę i po chwili robię zwód. Skaczę wysoko i rzucam. To moje „boiskowe niebo”. Jest wspaniale.

piłka obręcz

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s