Small Ball jest OK

http://www.facebook.com/rzutzdystansu 

Odkąd pamiętam zawsze wolałem rzucać z dystansu, lub kończyć akcje choćby rzutem z pół-haka niż wchodzić pod kosz. Kiedy grałem w koszykówkę będąc nastolatkiem bywało, że wchodziłem pod tablicę i nawet nie raz zdobywałem punkty, ale zdarzało się to rzadko. Zdecydowanie wolałem rzucać. Najlepiej rzucać tak, żeby trafiać. Nie lubiłem rzutów za trzy punkty, ale z półdystansu i o ile wtedy mój arsenał działań w ofensywie to były tylko i wyłącznie właśnie rzuty z półdystansu, o tyle dziś kiedy jestem trzydziestoparolatkiem rzuty z daleka to dla mnie przede wszystkim te zza linii trzech punktów. Wolałem rzucać wtedy i wolę rzucać teraz. Rzucanie piłką do obręczy z dystansu było po prostu dla mnie fajniejsze. Dokładnie tak jest do tej pory.

Kiedy oglądałem mecze NBA w latach 90-tych wszyscy fascynowali się grą pod tablicami, przepychaniem się łokciami i fantazyjnymi dwutaktami. Były jeszcze wsady do kosza i do dziś pamiętam ten, który wykonał Kobe Bryant w konkursie wsadów podczas All-Star Weekendu w 1997 roku. Był to jego pierwszy sezon w lidze i Bryant popisał się dwutaktem z przełożeniem piłki pod nogą w czasie lotu, po czym wykonał solidny „dunk”. To było coś niezwykłego.

Dzisiaj, dokładnie dwadzieścia lat później koszykówka wygląda już nieco inaczej. Mniej jest gry pod tablicami, a więcej na obwodzie. Wiele osób ten styl gry bardzo zachwala, a z drugiej strony jest spora grupa fanów koszykówki, która taką grę krytykuje. Pierwsi twierdzą, że rzut zza łuku wreszcie się rozwinął i nie jest tylko niewielką częścią tej gry. Wreszcie można zobaczyć, że niemożliwe naprawdę jest możliwe kiedy koszykarze trafiają do obręczy niemal z połowy boiska. Drudzy z kolei uważają, że taka gra nie jest już fizyczna, nie ma w tego typu grze już takiego elementu rywalizacji, który był wcześniej. Kto ma rację?

Według mnie pomimo tego, że panuje obecnie w koszykówce era small-ball, która polega na grze opartej na bardzo częstym konstruowaniu akcji mających na celu zdobycie punktów zza łuku, to nadal koszykówka jest grą fizyczną. Nadal to gra, w której wiele jest elementów twardej, nieustępliwej walki, przepychanek pod tablicami i tego typu zagrań. Nie przekonają mnie opinie Charlesa Barkleya, dla którego obecna gra w koszykówkę to gra dla mięczaków, nie przekonają mnie hejterzy Stephena Curry’ego, którzy twierdzą, że w rzucie z dystansu nie ma walki, elementów rywalizacji i twardej gry. To nieprawda.

Charles Barkley zapomniał już chyba o tym, że kiedy on grał na parkietach NBA obok niego biegali tacy zawodnicy jak Mahmoud Abdul-Rauf, Steve Kerr, Reggie Miller (ten to miał rzut!) , czy ojciec Stephena, Dell Curry. Była więc już wtedy spora rzesza graczy, których wizytówką był właśnie rzut z dystansu, a nie siłowa gra pod tablicami.

Gracie w koszykówkę? Myślę, że duża część z Was zapewne tak. Zastanówcie się, czy podczas gry, kiedy kozłujecie piłkę gdzieś w okolicy łuku i zamierzacie minąć swojego obrońcę szybkim crossoverem, lub w jakikolwiek inny sposób, to czy kiedy to robicie nie czujecie elementu rywalizacji? Czy kiedy mijacie obrońcę i przepychacie się bliżej tablicy lub linii osobistych, aby później nie wchodzić dalej pod kosz, tylko w odpowiednim momencie podskoczyć i wykonać rzut w kierunku obręczy, to nie używacie do tego siły? Używacie. Obrońca, który Wam w tym przeszkadza również używa do tego siły i tak samo jak Wy jest zmęczony. A więc jednak jest w koszykówce opartej na rzucaniu z dystansu element fizyczności i rywalizacji.

Wiele osób twierdzi, że rzuty z dystansu zmieniły koszykówkę na niekorzyść, ale ja się z tym twierdzeniem nie zgadzam. Rzuty z dystansu po prostu koszykówkę ubarwiły. Dały więcej możliwości wykazania się na boiskach tym niższym zawodnikom, którzy kiedyś byli zwyczajnie dyskryminowani. Nie dawano im większej szansy faworyzując tych wyższych. Właśnie przez to koszykówka stała się powszechnie znaną „grą dla wysokich ludzi”, co moim zdaniem nie wyszło jej na dobre. Pewnie, że przydałoby się, żebyś miał więcej niż metr pięćdziesiąt jeżeli chcesz coś osiągnąć w tej grze, ale umówmy się, jeżeli nie wyglądasz jak LeBron James to i tak jest OK.

Większość osób woli jednak pograć w piłkę nożną. Po pierwsze dlatego, że to najbardziej popularna gra zespołowa na świecie, a po drugie może właśnie dlatego, że ludziom ta gra wydaje się po prostu łatwiejsza. Trzeci powód to może właśnie ten związany ze wzrostem. Większość woli piłkę nożną, ponieważ „są za niscy”. Efektem tego, przynajmniej w Polsce jest to, że koszykówka znajduje się dziś nadal w niszy wśród sportów drużynowych.

Ta sytuacja bardzo zmieniła się w latach 90-tych, kiedy w Polsce zaczęto transmitować mecze ligi NBA, a w kioskach ukazywały się pisma takie jak „Magic Basketball”, i „Pro Basket” w których można było o NBA poczytać i nasz kraj ogarnął szał koszykówki. Ale trwało to tylko kilka lat. Jest mimo wszystko lepiej, dzięki temu również, że mamy w najlepszej koszykarskiej lidze świata naszego rodaka, Marcina Gortata, który co prawda pierwszym Polakiem w NBA nie jest, bo byli przecież przed nim Cezary Trybański, który zaczynał w Memphis Grizzlies, oraz Maciej Lampe, który grał w Phoenix Suns. Ale to Marcinowi Gortatowi naprawdę udało się osiągnąć coś więcej w koszykówce za oceanem. To właśnie znacznie przyczyniło się do większego zainteresowania koszykówką w naszym kraju. Nadal jednak to nie jest jeszcze to miejsce, które koszykówka jako sport mogłaby osiągnąć w Polsce.

Jest natomiast Small-Ball. Znienawidzona przez wielu era small-ballu tak naprawdę nie odbiera koszykówce elementów rywalizacji, finezji, czy fizyczności. Przyczynia się raczej do tego, że więcej niższych osób może zasmakować tej gry i spróbować swoich sił na boiskach. I nieważne gdzie to robi: w meczach zawodowej koszykówki, w ligach amatorskich, w parkach, czy po prostu na szkolnych boiskach. Ważne, że więcej osób może spróbować w koszykówce swoich sił, nauczyć się tej gry, która tak bardzo rozwija nie tylko fizyczną, ale także mentalną sferę człowieka.

Era Small-Ballu dodała koszykówce jeszcze więcej barw. Według mnie jest więc zdecydowanie OK.

 

 

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s