Rzut osobisty

http://www.facebook.com/rzutzdystansu

Rzut osobisty w koszykówce to moment, w którym gra na kilka chwil spowalnia i wszyscy zawodnicy na parkiecie łapią przez ten czas nowe siły. Jeden z nich staje na linii rzutów osobistych, wykonuje jakiś swój rytuał z piłką, którym może być na przykład wykonanie kozłowania przed sobą, czy też podrzucenie piłki w górę, a następnie wykonany w skupieniu rzut piłką w kierunku obręczy.

 Lato natomiast to moment, w którym większość z nas ma urlopy, młodsi z nas mają upragnione wakacje i wszystko na dwa miesiące trochę zwalnia. Te właśnie dwie rzeczy, czyli element gry, którym jest rzut osobisty, oraz okres letni zainspirowały mnie do tego, aby napisać parę słów o kilku rzeczach, które na co dzień gdzieś tam są pomijane i wydaje mi się, że niewiele o nich się mówi.

 Rzut osobisty oddawany z odległości czterech metrów od kosza sprawił, że postanowiłem napisać o tym czym jest istotny element treningu, którym jest…przerwa w treningu. Dokładnie tak.  Trening w koszykówce to oczywiście podstawowy element osiągnięcia sukcesu i pewnie, że ważne jest to, aby wciąż poprawiać swoje możliwości rzutowe, sprawność w kozłowaniu, zwody, siłę, szybkość i koncentrację. Właśnie dlatego trenujemy i trenujemy.

Staramy się wciąż być coraz lepsi i wyzwalamy z siebie niesamowite pokłady energii, które są niezbędne do tego, aby grać jak najlepiej. Udaje nam się to raz lepiej, raz gorzej. Ale wciąż próbujemy. Zmęczeni, po którymś z kolei meczu, lub treningu jesteśmy zadowoleni ze swojej gry mniej lub bardziej, ale często gdzieś tam jednak nie odczuwamy pełnej satysfakcji ze swojej gry i tego co pokazaliśmy na boisku. Mówimy sobie wtedy: „no, było OK, ale następnym razem będę rzucał lepiej”, albo: „grałem dobrze, ale źle zrobiłem ten dwutakt i nie zdobyłem punktów spod kosza…”, lub: „to był nawet fajny mecz, ale nie byłem wystarczająco skoncentrowany.”

 Tego typu myśli to po prostu chęć bycia coraz lepszym, jeszcze lepszym. Można powiedzieć, że to perfekcjonizm i dążenie do doskonałości. W sporcie to bardzo ważna cecha. Szczerze mówiąc bez niej sportowiec nie jest sportowcem. Ale czy aby na pewno właśnie w tym momencie, kiedy chcemy być jeszcze lepsi, jeszcze skuteczniejsi i jeszcze bardziej podziwiani przez innych lub po prostu przez samych siebie nie powinniśmy trochę w y l u z o w a ć? Choćby po to, aby po prostu nabrać nowych sił i nowej energii.

Chwila na odpoczynek po intensywnym treningu jest równie ważna co sam trening. Pozwala zregenerować się naszemu organizmowi, odpocząć naszym stawom i mięśniom. Pozwala na odbudowanie siebie i to zarówno fizycznie jak też mentalnie. Warto po dłuższej grze znaleźć czas na to, aby po prostu odpocząć. Zawodnicy muszą odpocząć. Drużyna musi odpocząć. Złapać dystans do tego jakie wyniki osiągała w poprzednim sezonie. Do tego co trzeba jeszcze poprawić. Do tego kto grał dobrze w obronie, a kto nie. Kto lepiej rzuca, a kto więcej podaje. Trener też musi odpocząć. Każdemu należy się chwila przerwy na regenerację i złapanie nowych sił.

W czasie takiej przerwy nasz organizm rozluźnia się i stajemy się spokojniejsi. Fajnie, jeżeli damy radę gdzieś wyjechać. Wtedy odpoczywamy od codzienności, poznajemy nowe miejsca. To wszystko sprawia, że łapiemy dystans. A właśnie taki dystans jest niezbędny do tego, żeby spojrzeć na siebie i swoje osiągnięcia z dystansem i zastanowić się nad dalszymi celami. Co jest nam niezbędne do tego, żeby być lepszym? Czego potrzebujemy, żeby lepiej grać w koszykówkę? Co może pomóc nam żeby być lepszymi trenerami?

Ale nie tylko o koszykówkę tu chodzi.  Chodzi też o to, że kiedy odpoczniemy i zregenerujemy się, to ten dystans może sprawić, że po odpoczynku będziemy lepszą wersją samych siebie. A wtedy może osiągniemy w nowym sezonie lepsze wyniki? Może wtedy będziemy celniej rzucać, lepiej podawać, lub robić szybsze zwody? Może wtedy będziemy potrafili lepiej dotrzeć do naszych zawodników, aby być dla nich jeszcze lepszymi trenerami?

Jakiś czas temu po długiej przerwie od koszykówki, która trwała dobre kilka lat, wyszedłem pewnego dnia na stare boisko na moim osiedlu. To było pięć lat temu. Wziąłem swoją starą piłkę do koszykówki, poszedłem na to boisko z zardzewiałymi obręczami i zacząłem po prostu rzucać. Rzucałem tylko z linii osobistych. Przychodziłem na to boisko przez około miesiąc i z tego co pamiętam był to sierpień. Przychodziłem, wyjmowałem z plecaka swoją piłkę, stawałem na linii osobistych i rzucałem, rzucałem… Robiłem głównie tylko to. Koncentrowałem się wyłącznie na tym elemencie gry, którym jest rzut osobisty. To właśnie sprawiało, że czułem się zrelaksowany, ale skoncentrowany. Co było dalej? Tu o tym nie napiszę, bo już kiedyś napisałem. Możecie dalszą część tej historii przeczytać tu: https://rzutzdystansu.wordpress.com/2015/04/17/czekajac-na-celny-rzut/

W każdym razie to przychodzenie na stare boisko i rzucanie z linii osobistych i pełen luz, który wtedy czułem doprowadziły mnie do fajnych rzeczy, którymi między innymi jest ten blog. Linia rzutów osobistych, z której oddawałem po około 50, 70, a później i więcej takich rzutów dziennie, które mnie rozluźniały sprawiła, że poczułem niesamowitą inspirację do tego, aby koszykówka znowu była jakąś częścią tego co robię na co dzień. Wtedy trochę zwolniłem, znalazłem czas na to, aby przemyśleć parę rzeczy i zacząć na nowo swoją przygodę z koszykówką.

Warto więc na moment oderwać się od wszystkiego, szczególnie w okresie letnim i być może nie rezygnować z grania w koszykówkę, która przecież również jest dla wielu z nas relaksem. Może zamiast gry w meczu wystarczy przyjść na boisko w jakimś przyjemnym miejscu i po prostu trochę porzucać? Bez presji kumpli, lub koleżanek krzyczących „podaj!” , „obrona!” czy „rzucaj!”. Zamiast tego zastąpić to wsłuchaniem się w siebie, w kozłowanie piłki, w moment kiedy po rzucie wpada w obręcz. Właśnie to może sprawić, że odkryjemy na nowo wiele ważnych, istotnych dla nas rzeczy. Może właśnie wtedy przyjdą nam do głowy nowe pomysły co do tego w jaki sposób możemy poprawić swoją grę, żeby być jeszcze lepszymi koszykarzami i trenerami? Ale niech one przyjdą do nas wtedy, kiedy jesteśmy zrelaksowani. Bez presji. Na pełnym luzie. Niech te pomysły przyjdą do nas naturalnie. Właśnie tego w okresie wakacyjnym Wam życzę.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s